Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Relacje  Spotkania pełne wrażeń

Warszawskie Spotkania Muzyczne (9-17 maja) weszły już w trzecią dekadę istnienia i wydaje się, że dojrzałość dobrze im służy. W tym roku program festiwalu prezentował się szczeg贸lnie atrakcyjnie i to mimo jednego dnia wolnego - koncert zaplanowany na czwartek przeniesiono na jesień z przyczyn finansowych (będzie jedną z imprez towarzyszących tegorocznej "Warszawskiej Jesieni").Po raz pierwszy od dawna przeważały koncerty zespoł贸w i orkiestr, co przysporzyło imprezie atrakcyjności i zaowocowało naprawdę niezłą frekwencją.

Z założenia festiwal ma być miejscem spotkań muzyki dawnej z muzyką nową, a zarazem - w dużej części - prezentacją dorobku kompozytor贸w warszawskich. W tym roku program dodatkowo zdominowały rocznice, co podkreślił dyrektor imprezy, Władysław Słowiński, we wstępie do książeczki programowej. Stąd w kontekście muzyki dawnej (szeroko rozumianej) pojawiły się nazwiska Purcella, H盲ndla, Haydna, Mendelssohna i Noskowskiego, a wśr贸d obchodzących rocznice kompozytor贸w znaleźli się Zbigniew Bagiński i Piotr Moss, obaj urodzeni w 1949.

  Arte dei Suonatori i ALEXIS KOSENKO w Studiu im. Lutosławskiego, Fot. Marek Suchecki  
  Arte dei Suonatori i ALEXIS KOSENKO w Studiu im. Lutosławskiego, Fot. Marek Suchecki  
Spotkania tw贸rc贸w starszych i młodszych, ale też rozmaitych wykonawc贸w - kameralnych i orkiestrowych - wypełniły zatem osiem festiwalowych wieczor贸w. Wśr贸d wykonawc贸w warto wyr贸żnić śpiewaczki Martę Boberską i Annę Radziejowską, kt贸re z towarzyszeniem Antona Biruli (chitarrone), Justyny Rekść-Raubo (wiolonczela) i Lilianny Stawarz (klawesyn) najpierw ze smakiem wykonywały duety i arie H盲ndla, aby po przerwie z nie mniejszym wyczuciem przedstawić romantyczne z ducha pieśni Iwony Kisiel (Anna Radziejowska i Mariusz Rutkowski, fortepian) oraz arcyciekawy, zabawny cykl Tętno kołatka Władysława Słowińskiego do sł贸w Jana Ficowskiego (Marta Boberska i Krzysztof Słowiński, fortepian). Poza stale goszczącym na festiwalu Kwartetem Wilan贸w (występował chyba na wszystkich Spotkaniach), zadebiutował w Warszawie rewelacyjny Apollon Musag膷te Quartet, bez wątpienia największe odkrycie imprezy. Ten młody polski kwartet dostarczył słuchaczom niezapomnianych wrażeń, z młodzieńczym ogniem, ale i niezwykłą dyscypliną wykonując repertuar tak zr贸żnicowany, jak Kwartet smyczkowy D-dur op. 71 nr 2 Haydna, Kwartet smyczkowy a-moll op. 51 nr 2 Brahmsa, Sceny liryczne Szczedrina (2006) oraz Kwartet smyczkowy Lutosławskiego. Ten ostatni zwłaszcza zabrzmiał w ich wykonaniu niezwykle, inaczej niż w znanych dotychczas interpretacjach, zadziwiając głębią dźwięku i ekspresji, z pobrzmiewającą w finale nutą zadumy i nostalgii, o kt贸rą prawdopodobnie sam kompozytor się nie podejrzewał, pisząc utw贸r w okresie najsilniej w Polsce panującej awangardy (1964). Niebywałe, jakie odcienie można wciąż wydobywać z muzyki Lutosławskiego i jak odmiennie można słuchać jej dziś, w innym kontekście.

  PAWEŁ BUCZYŃSKI, Fot. Marek Suchecki  
  PAWEŁ BUCZYŃSKI, Fot. Marek Suchecki  
Apollon Musag膷te Quartet potwierdził znakomitą klasę, uhonorowaną w zeszłym roku na festiwalu ARD w Monachium I nagrodą oraz trzema nagrodami specjalnymi. Dodajmy, że kwartet istnieje dopiero od 2006 roku. Oby pasji i energii - przy tak wspaniałym warsztacie i pięknie wypracowanym, stopliwym i bogatym brzmieniu - starczyło im na długie lata. I obyśmy jak najczęściej gościli ich w Polsce.
Spośr贸d pozostałych koncert贸w co najmniej dwa miały rangę wydarzeń na najwyższym poziomie artystycznym. Mam na myśli koncert francuskiego zespołu im. Cl茅menta Janequina, otwierający tegoroczne Spotkania, oraz występ dobrze znanego warszawskiej publiczności poznańskiego Arte Dei Suonatori, kt贸ry pod dyrekcją Alexisa Kossenki wykonał fragmenty instrumentalne z oper Purcella oraz koncerty fletowe Vivaldiego (tu Kossenko wystąpił w podw贸jnej roli - solisty i dyrygenta). Arte Dei Suonatori to klasa sama dla siebie, każdy ich koncert jest muzyczną ucztą i tak też było tym razem. Co ciekawe, muzyka Purcella, niemal zupełnie u nas nieznana, wcale nie ustępowała przepięknym koncertom fletowym Vivaldiego, wnosząc ponadto walor odkrywczości. Dodatkowym atutem był spos贸b dyrygowania Kossenki, kt贸rego każdy ruch dłonią i ciałem sprawiał wrażenie niezwykle eleganckiej, niemal baletowo opracowanej choreografii.

  Zesp贸ł im. Cl茅menta Janequina, Fot. Marek Suchecki  
  Zesp贸ł im. Cl茅menta Janequina, Fot. Marek Suchecki  
Zesp贸ł Cl茅ment Janequin miał niewątpliwie status największej gwiazdy wśr贸d wszystkich festiwalowych wykonawc贸w. Trudno się zatem dziwić, że jego koncert, otwierający Spotkania, spotkał się nie tylko z ogromnym zainteresowaniem publiczności, ale i medi贸w. Artyści nie zawiedli ani jednych, ani drugich, dając znakomity popis umiejętności wokalnych (przerywanych kr贸tkimi solowymi utworami na lutnię) w programie pieśni renesansowych swego patrona oraz jego następcy Claude'a Lejeuna. Śpiewacy, siedząc za stołem, sprawiali wrażenie renesansowych biesiadnik贸w, kt贸rym wsp贸lny śpiew sprawia ogromną radość. Uśmiech nie znikał im z twarzy, co w połączeniu z kunsztem wokalnym dało najlepszy możliwy efekt. I tak wzorcową interpretację pieśni imitacyjnych okrasiło jeszcze poczucie humoru francuskich muzyk贸w. Publiczność długo kazała im bisować. Wszyscy opuszczali salę Zamku Kr贸lewskiego w radosnym, prawdziwie wiosennym nastroju.

Do nadzwyczaj pozytywnych wrażeń z tegorocznych Warszawskich Spotkań Muzycznych zaliczę też dwa bardzo udane koncerty orkiestrowe: zespołu Sinfonia Iuventus pod dyrekcją Krzysztofa Słowińskiego (drugi dzień) oraz Polskiej Orkiestry Radiowej pod dyrekcją Marcina Nałęcz-Niesiołowskiego (koncert finałowy). Odkryciem pierwszego z nich było wykonanie - pierwsze po latach - IV Symfonii Grażyny Bacewicz. Utw贸r napisany w 1953 roku odsłonił Bacewicz romantyczną, w brzmieniu orkiestrowym wręcz monumentalną. Tylko finał, oparty na melodiach ludowych, przypominał typowe dla kompozytorki neoklasyczne motywy i rytmy, natomiast części poprzedzające nawiązywały wprost do estetyki romantycznej, popartej odniesieniem do Obrazk贸w z wystawy Musorgskiego. Można sądzić, że estetyka socrealizmu takim właśnie piętnem odbiła się na muzyce Bacewicz贸wny, kt贸ra skierowała się w stronę idiomu romantycznego, podkreślonego gęstymi brzmieniami orkiestry, z dużą rolą instrument贸w dętych blaszanych. Z pewnością warto było ten utw贸r przypomnieć - także, a może przede wszystkim po to, by ujrzeć Bacewicz w nieco innym świetle.
Wśr贸d kompozycji nowych w pamięci zostały mi dwa utwory z dorobku najmłodszego pokolenia: Orchesterst眉ck Nr 2 Dariusza Przybylskiego oraz Stud(n)ia Zofii Dowgiałło. Pierwszy, masywny w brzmieniu, zdradza wpływy Krzysztofa Meyera i Wolfganga Rihma (u kt贸rych kompozytor studiował), jest wszakże przykładem znakomitego warsztatu kompozytorskiego, zwłaszcza w zakresie dysponowania orkiestrą, co zdecydowało o klarowności i wyrazistości przebiegu muzycznego.

  ZOFIA DOWGIAŁŁO, Fot. Marek Suchecki  
  ZOFIA DOWGIAŁŁO, Fot. Marek Suchecki  
Można mieć nadzieję, że zmysł symfoniczny młodego tw贸rcy zaowocuje kolejnymi utworami orkiestrowymi.
Zofia Dowgiałło - w niedużych rozmiar贸w utworze na smyczki i harfę (sama wykonała partię solową) - pokazała zupełnie inny świat: subtelnych i delikatnych mikrotonowych brzmień z efektem "wchodzenia w głąb" i "wydobywania" się z tytułowej studni, osiągniętych także dzięki przestrzennie rozmieszczonym instrumentom. Pomysł rodem z czas贸w sonoryzmu, ale świeży i ujmujący (czyżby rodził się "nowy sonoryzm"?), zwłaszcza w kontekście eklektycznych, wt贸rnych artystycznie kompozycji przedstawionych w pierwszej części tego samego koncertu (koncert Orkiestry Kameralnej Filharmonii Narodowej pod dyr. Jana Lewtaka): Musica sanctissima Andrzeja Dutkiewicza, Impresji na początek drogi Pawła Buczyńskiego oraz Preludi贸w na fortepian i orkiestrę smyczkową Edwarda Sielickiego. Zestawienie tych trzech kompozycji w jednej części koncertu sprawiło, że był to najsłabszy wiecz贸r festiwalu. Po romantyzującym utworze Dutkiewicza, Buczyński zaprezentował utw贸r, będący prościutką ilustracją muzyczną do recytacji (Dariusz Jakubowski) fragment贸w z Tryptyku rzymskiego Jana Pawła II, opartą w warstwie muzycznej na stylizacji znanych melodii religijnych z Bogurodzicą na czele. Trudno nawet ocenić tę kompozycję w kategorii utworu wsp贸łczesnego. Wrażenie pogrążania się w muzyce przeszłości spotęgował cykl Preludi贸w Sielickiego, w kt贸rych można było usłyszeć chyba wszystkie możliwe style i idiomy - od Szymanowskiego (pierwszy akord fortepianu) i Chopina, przez odwołania do muzyki dawnej r贸żnych epok, ludowej i jazzu. Całość do zniesienia wyłącznie dla amator贸w przejażdżki po stylach muzycznych. Szkoda, że kompozytor traci czas na zabawy, kt贸re mogły urzekać piętnaście czy dwadzieścia lat temu, na początku ery postmodernistycznych gier z tradycją. W tym kontekście wykonana po przerwie Stud(n)ia Dowgiałło zabrzmiała tym bardziej ożywczo, przywracając nadwątloną chwilowo wiarę w oryginalność kompozytorskich poszukiwań i sens ciągłych poszukiwań własnego języka muzycznego.

Na szczęście koncert w Filharmonii (a właściwie pierwsza jego połowa) był właściwie jedynym słabym punktem tegorocznych Warszawskich Spotkań Muzycznych, festiwalu tym razem wyjątkowo udanego, atrakcyjnego i programowo, i wykonawczo: trzeba tu jeszcze wymienić porywającą interpretację Koncertu skrzypcowego Feliksa Mendelssohna, wykonanego na zamknięcie festiwalu przez Annę Staśkiewicz, kt贸rej towarzyszyła POR pod dyr. Marcina Nałęcza-Niesiołowskiego. Były to z pewnością Spotkania pełne muzycznych wrażeń.
BEATA BOLESŁAWSKA-LEWANDOWSKA

ROK LIII • NR 14 • 12 LIPCA 2009

Mysz w Ruchu


ROK LIII • NR 14 • 12 LIPCA 2009


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

Komentarze

呕al ( Ja wyslano 2010-04-25 godz. 15:57 )  

 

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa