Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Historia  Ktokolwiek by wiedział...

Minister Bogdan Zdrojewski odrzucił niedawno wniosek wrocławskich naukowc贸w z Katedry Medycyny Sądowej Akademii Medycznej we Wrocławiu, dotyczący przeprowadzenia test贸w DNA na sercu Chopina: "nie ma obecnie uzasadnienia ani możliwości prawnych - czytamy w komunikacie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego - aby wykonać takie badania.

Ich przeprowadzenie uniemożliwia r贸wnież brak jednoznacznej zgody dw贸ch żyjących przedstawicielek rodziny kompozytora, z kt贸rymi skontaktował się Narodowy Instytut Fryderyka Chopina". Intencjom wrocławskich akademik贸w w zasadzie nie można nic zarzucić: chcieli oni tylko - kierując się normalną dla naukowc贸w ciekawością - dociec przyczyn śmierci kompozytora.

Wydaje się jednak, że zanim z punktu widzenia prawa byłoby to możliwe, należałoby wyjaśnić wszystkie niejasne kwestie związane z losami serca Chopina. A losy tego serca były r贸wnie dramatyczne, jak losy naszej ojczyzny w ostatnich dwustu latach.

Sercem Polak
Kiedy w same Zaduszki - 2 listopada 1830 roku - Fryderyk Chopin wyruszał w zagraniczną podr贸ż, nikomu chyba nie przeszło przez myśl, że opuszcza Warszawę i kraj na zawsze. Nikomu - poza nim samym. Napisał wszak do przyjaciela: "Myślę, że jadę umrzeć - a jak to przykro musi być umierać gdzie indziej, nie tam, gdzie się żyło". 1 Grono przyjaci贸ł pożegnało go na rogatkach wolskich, odśpiewując specjalnie na tę okazję skomponowaną przez J贸zefa Elsnera kantatę - ze słowami Ludwika Adama Dmuszewskiego, kt贸re z czasem miały stracić sw贸j metaforyczny sens: "Choć opuszczasz nasze kraje, [...] serce Twoje wpośr贸d nas zostaje...".

Po latach spędzonych na obczyźnie Chopin umierał w swym paryskim mieszkaniu ("a jak to przykro musi być umierać gdzie indziej..."). W przeddzień śmierci wyraził ostatnią wolę, poprosił opiekującą się nim siostrę, Ludwikę, aby zabrała jego serce do Warszawy. 17 października 1849 roku nastąpił zgon. Cyprian Kamil Norwid umieścił w nekrologu Chopina słynne zdanie: "Rodem warszawianin, sercem Polak, talentem świata obywatel".

W świętokrzyskim kościele
Nie tak łatwo było przewieźć rodzinną relikwię do podzielonego przez zaborc贸w kraju: naczynie z zakonserwowanym sercem brata przemyciła Ludwika przez graniczne kordony w fałdach swojej sukni. I nie tak łatwo było uczynić z Fryderykowego serca narodową relikwię: dopiero 1 marca 1879 roku urna ze swą serdeczną zawartością została wmurowana w warszawskim kościele Świętego Krzyża - "przy pierwszym filarze, na lewo, od strony wielkiej nawy" 2 - trzydzieści lat po śmierci kompozytora! Przynajmniej w dniu jego urodzin.

  Krakowskie Przedmieści w Warszawie w czasach Chopina; w głębi kości贸ł św. Krzyża. Akwaforta Fryderyka Krzysztofa Dietricha  
  Krakowskie Przedmieści w Warszawie w czasach Chopina; w głębi kości贸ł św. Krzyża. Akwaforta Fryderyka Krzysztofa Dietricha  
"- Z tem sercem - m贸wił p. [Antoni Żelisław] Jędrzejewicz [siostrzeniec kompozytora] - miała się rzecz tak. Gdy matka moja przyjechała [...] do Paryża, dokąd ją wezwał wuj Fryderyk [...], nieraz m贸wił do mej matki: "Wiem, iż wam Paskiewicz nie pozwoli przewieźć mnie do Warszawy, więc zabierzcie przynajmniej moje serce" [...]; gdy umarł, zaraz zrobiono sekcję, wyjęto serce (przyczem okazało się, iż umarł wskutek anewryzmu serca) [...]; przez czas jakiś serce to pozostawało w domu rodzic贸w moich, gdyż umieszczenie go w katakumbach Świętokrzyzkich natrafiło zrazu na pewne trudności. Szczęściem biskup 贸wczesny, Deckert, jako jeden z dawnych pensjonarzy mego dziadka (Mikołaja Chopina), zaprzyjaźniony był z naszą rodziną, wyrobił więc [pozwolenie], że serce Chopina mogło być pochowane w katakumbach Świętokrzyzkich. Słoik ze spirytusem, w kt贸rym je przywieziono, opakowano w piękną hebanową skrzynkę, na kt贸rej bieliło się srebrne serce z napisem odpowiednim... Skrzynkę tę, hermetycznie zamkniętą, złożono w większą skrzynkę dębową, kt贸rą dopiero opieczętowano. Tak opakowane, złożono wreszcie serce to w katakumbach Świętokrzyzkich [...].
Uważałem jednak, że serce Chopina powinno spoczywać nie w katakumbach, lecz w samym kościele św. Krzyża. Jakoż rozpocząłem starania w tej sprawie, starania przez długi czas bezowocne, albowiem spotykałem się wciąż z argumentami ze strony władz duchownych, że tylko świętych można w kościele chować nad podłogą, a Chopin, choć wielki genjusz, jednak świętym nie był. - Na szczęście znalazł się argument na argument; przecież i Hoffmanowa nie była świętą, a jednak jej serce znajduje się w tymże kościele, wmurowane nad podłogą. 3 Ten argument, tudzież dobra wola ze strony księdza Sotkiewicza, proboszcza kościoła Świętego Krzyża, sprawiły, że zgodzono się na to, by i serce Chopina uznać godnem tych samych wyżyn, co Hoffmanowej. Chodziło o to tylko, by wszystko odbyło się po cichu, bez hałasu, bo o jakimś uroczystem przeniesieniu nie mogło być mowy na razie... Jakoż stało się to wieczorem, w cichości, w obecności kilku os贸b zaledwie. Byłem ja z żoną, był ksiądz kanonik Jakubowski, był Stanisław Ornowski...". 4

Wsp贸łorganizator i uczestnik tej cichej uroczystości, Władysław Żeleński, wspomina: "Pamiętną mi została chwila wmurowywania tego serca, kt贸re tak wiele cierpiało za życia. Było to wieczorem. Olbrzymi kości贸ł słabo był oświetlony... gromadka ludzi, pogrążona w myślach i modlitwie... łączyła się duchowo z ukochanym mistrzem, kt贸remu każdy z osobna tyle czystych i podniosłych wrażeń zawdzięczał". 5 Żeleński był inicjatorem i organizatorem koncertu, z kt贸rego doch贸d przeznaczono na pokrycie części koszt贸w związanych z wykonaniem popiersia Chopina (dłuta Leonarda Marconiego) i jego umieszczeniem w kościele. "Koncert wywołał wrażenie podniosłe, nadzwyczaj uroczyste [...]. Sądzę - pisał proroczo - że Warszawa na tem nie poprzestanie, że będzie chciała złożyć bardziej jeszcze widomy dow贸d uczuć uwielbienia i wdzięczności dla genjalnego mistrza. Może kiedyś stanie tu piękny gmach Konserwatorjum imienia Fryderyka Chopina z jego wizerunkiem".

Żelazowa Wola - rediviva
W roku 1891 specjalnie dla Chopina przyjechał do Warszawy rosyjski kompozytor Milij Bałakiriew, ideowy przyw贸dca Potężnej Gromadki. "[...] udałem się do kościoła św. Krzyża - relacjonował w liście. - Ponieważ był to dzień powszedni, więc kości贸ł był prawie pusty. Wszedłszy, spostrzegłem od razu prześliczny biust Chopina, podobny do znanego jego portretu, lecz bez por贸wnania żywszy. Rysy twarzy subtelne, delikatne, pełne uroku, takie prawdopodobnie, jakie musiał on mieć za życia. Pod biustem na tabliczce marmurowej przeczytałem napis: "Tu spoczywa serce Fryderyka Chopina". Ogarnęło mnie głębokie wzruszenie. Długo stałem, nie mogąc się oderwać od tych drogocennych pamiątek. Od tego dnia co dzień [...] zachodzę do tego kościoła". 6

  Przed dworkiem w Żelazowej Woli - przełom XIX i XX wieku  
  Przed dworkiem w Żelazowej Woli - przełom XIX i XX wieku  
Gł贸wny cel podr贸ży Bałakiriewa był wszakże inny: odwiedzić miejsce urodzenia naszego kompozytora; "jutro - pisał nieco dalej - wyjeżdżam koleją wiedeńską z jednym bardzo miłym Polakiem do Żelazowej Woli". Wizyta w gnieździe Chopina okazała się bardzo płodna w skutki. Opisał ją Bałakiriew kilka lat p贸źniej, w 1897 roku, francuskiemu kompozytorowi Louis Albertowi Bourgault-Ducoudray:
"M贸j kult dla Chopina, o czym miło jest mi wspominać, stał się mimowolną przyczyną wystawienia mu pomnika w Polsce, a było to tak: Jesienią 1891 r. zmęczony obowiązkami służbowymi (za panowania Aleksandra III aż do samej jego śmierci, zajmowałem stanowisko dyrektora nadwornej kapeli) poprosiłem o urlop, a otrzymawszy go, wyruszyłem do Polski w celu odszukania miejsca urodzenia Chopina. Po przyjeździe do Warszawy zwr贸ciłem się do os贸b mających poważny stosunek do muzyki, dowiedziałem się, gdzie się znajduje Żelazowa Wola (miejsce urodzenia Chopina), dokąd natychmiast wyruszyłem.
Okazało się, że obecny właściciel wioski nie tylko nie wiedział o tym, iż w jego majątku urodził się Chopin, ale nie wiedział nawet kto to był Chopin [sic! - K.B.]. Domek, w kt贸rym według przypuszczeń mieszkali Chopinowie, a w kt贸rym prawdopodobnie urodził się genialny Fryderyk, zastałem w okropnym stanie zaniedbania. Po powrocie moim do Warszawy zjawili się u mnie korespondenci polskich gazet, kt贸rych poinformowałem o tym, w jakim stanie znajduje się domek, w kt贸rym urodził się Chopin. Widocznie zaskoczeni i oburzeni tym, co usłyszeli, w szeregu artykuł贸w napiętnowali stosunek społeczeństwa, a w szczeg贸lności stosunek Towarzystwa Muzycznego do pamiątek po Chopinie. Rezultatem tego było ufundowanie pomnika w Żelazowej Woli, co nastąpiło 14 października 1894 r. Na uroczystość odsłonięcia, jako mimowolny sprawca, byłem r贸wnież zaproszony. Niestety wskutek wrogich stosunk贸w pomiędzy bratnimi narodami, stworzonymi nieubłaganą historią, nikt z rosyjskich muzyk贸w, ani Rosjan w og贸le (poza mną) nie był na tej uroczystości, a ponieważ Polacy zebrali potrzebne na ten cel fundusze pomiędzy sobą, więc rosyjscy wielbiciele Chopina nie mieli możności ofiarować cokolwiek w dow贸d swego uwielbienia dla genialnego muzyka". 7

Zapewne przed powrotem do Petersburga zaszedł Bałakiriew jeszcze raz do kościoła Świętego Krzyża, by pomedytować "przy pierwszym filarze, na lewo", nad "nieubłaganą historią". I może już tam snuł w swej muzycznej wyobraźni Suitę d-moll złożoną z utwor贸w Chopina?

Tułaczka
Ponad p贸ł wieku jeszcze spoczywało serce Chopina w ciszy świętokrzyskiego kościoła, przerywanej tylko dźwiękami organ贸w, religijnych pieśni i modlitw. Jego spokoju nie zakł贸ciła nawet I wojna światowa. Ale nastał tragiczny wrzesień 1939 roku: bombardowania stolicy i kraju, klęska i okupacja. Okupant zakazał wykonywania muzyki kompozytora, a jego pomnik w warszawskich Łazienkach (według projektu Wacława Szymanowskiego) został w maju 1940 wysadzony w powietrze. I oto 1 sierpnia 1944 roku wybucha w Warszawie powstanie.

Od początku powstania w rękach niemieckich znajdowały się: kości贸ł św. Krzyża, budynki parafialne i sąsiedni budynek przy Krakowskim Przedmieściu 1, gdzie mieściła się Komenda Gł贸wna Policji (tak zwanej granatowej). Dopiero 23 sierpnia udało się powstańcom odbić cały ten ważny kompleks. Szturm przeprowadzono brawurowo, co dokumentuje reportaż filmowy nakręcony przez ekipę powstańczą w czasie ataku. Powstańcy nie zdołali utrzymać kościoła dłużej, wkr贸tce Niemcy ponownie go opanowali. Walki były tam zażarte, jak zresztą wszędzie. W Pamiętniku z Powstania Warszawskiego Miron Białoszewski wspominał: "o słynnych walkach w 扭Paście钮 i w kościele Świętego Krzyża, gdzie podobno Niemcy byli na kościele, a Polacy na ch贸rze z organami i nawet wyrywali piszczałki, żeby ciskać". 8

Tymczasem biuletyn powstańczy podał za radiostacją "Błyskawica" zasmucającą wiadomość: "W czasie akcji Niemcy zapalili kości贸ł [...]; fronton oraz wieże kościoła zostały całkowicie zniszczone. Dla Warszawy jest to strata bolesna - w kościele tym przechowywane było serce Chopina". 9 Kilka dni p贸źniej w "Biuletynie Informacyjnym" nr 66 znalazło się jednak krzepiące sprostowanie; podano, że urna z sercem Chopina nie spłonęła, znalazła się pod opieką Biura Informacji i Propagandy Komendy Gł贸wnej AK, kierowanego przez podporucznika Kazimierza Moczarskiego - "Rafała". 10

Prawda wszelako była inna. Urna z sercem Chopina znajdowała się już w niemieckich rękach. Czy Biuro Informacji i Propagandy wiedziało o tym? Czy podało uspokajający komunikat "ku pokrzepieniu serc", fałszując faktyczny stan rzeczy w imię wyższych cel贸w, czy też informowało w dobrej wierze, sądząc że urna, kt贸ra znalazła się w jego posiadaniu, jest autentyczna?

Za tym drugim zdaje się przemawiać fragment zapisk贸w Kazimierza Moczarskiego, sporządzonych przez niego po powstaniu, a więc niemających już znaczenia propagandowego. Szef BIP-u zanotował: "W 'Caf茅 Bodo' [na ul. Foksal, w początkach września 1944] zn贸w pr贸ba normalnej pracy. Poza 'kaefami' rozporządzamy zdobyczną kr贸tkofal贸wką niemiecką. Przechowujemy serce Chopina, wyniesione z kościoła Świętego Krzyża". 11 A może tym, co się znalazło w posiadaniu BIP-u, było zupełnie co innego niż urna z sercem Chopina? Ta bowiem znajdowała się już w tym czasie w rękach Niemc贸w.

Świadectwo kapłana
Pod koniec lat dziewięćdziesiątych ksiądz profesor Karol Mrowiec skontaktował mnie, za co składam mu serdeczne podziękowanie, z księdzem Alojzym Niedzielą, jak i on - ze zgromadzenia księży misjonarzy. Ksiądz Niedziela - dziś już świętej pamięci - od grudnia 1943 do 1960 roku pełnił posługę kapłańską w kościele Świętego Krzyża i był świadkiem odbicia go przez powstańc贸w w sierpniu 1944 roku. Dowiedziałem się od niego, że przed spodziewanym szturmem świętokrzyską plebanię odwiedził niemiecki kapelan o nazwisku Schultze (bądź Schulze). Kapelan ten nie krył przed naszymi księżmi, że walki w tym rejonie będą zacięte i mogą się skończyć całkowitym zburzeniem świątyni. Oznajmił, że wie o znajdującym się w kościele sercu Chopina i że zdaje sobie sprawę ze znaczenia, jakie ma ono dla Polak贸w, zaproponował przeto, aby księża dali mu je na przechowanie, obiecując zarazem jego zwrot po ustaniu walk. Nie widząc innej możliwości ocalenia narodowej relikwii, księża misjonarze przystali na propozycję niemieckiego duchownego i przekazali mu urnę z sercem Chopina, kt贸ra przy pomocy kilku niemieckich żołnierzy została wyjęta z rozbitego filara.

  Figura Chrystusa sprzed kościoła św. Krzyża, zwalona podczas Powstania Warszawskiego  
  Figura Chrystusa sprzed kościoła św. Krzyża, zwalona podczas Powstania Warszawskiego  
Nie byłem pierwszym, kt贸ry usłyszał relację księdza Alojzego Niedzieli: mniej więcej to samo co mnie, powiedział był przedtem przed kamerą filmową. Jego wypowiedź zarejestrował Piotr Szalsza, autor scenariusza i reżyser filmu dokumentalnego produkcji austriackiej z roku 1995 - Serce Chopina. Narodowy Instytut Fryderyka Chopina na internetowej stronie poświęconej filmografii chopinowskiej podaje - za bazą danych Biblioteki i Ośrodka Informacji Filmowej PWSFTiT w Łodzi - streszczenie filmu, lecz w streszczeniu tym nie ma ani słowa o relacji księdza Niedzieli, jest za to następujący passus: "Dnia 7 września 1944 roku Niemcy plądrowali świątynię i wykradli serce". 12

Źr贸deł tej kolejnej dezinformacji zapewne upatrywać należy w dowolnie - bo z uprzedzeniem - interpretowanych (choć istotnie nie zawsze zasługujących na wiarę) relacjach niemieckich oficer贸w biorących udział w tłumieniu powstania.

Z jednym z wyższych dow贸dc贸w niemieckich, generałem SS Heinzem Reinefarthem, zwanym katem Warszawy (po wojnie pędzącym spokojny żywot prowincjonalnego adwokata na wyspie Sylt) rozmawiał w początkach lat siedemdziesiątych minionego wieku Krzysztof Kąkolewski.

"Dostałem ataku czerwonki - powiedział Reinefarth. - Leżałem w swojej kwaterze. Zameldował się oficer, komunikując, że jego oddział po wielogodzinnych walkach zajął kości贸ł [świętokrzyski], gdzie znalazł jakąś relikwię, i oficer postawił przed moim ł贸żkiem sk贸rzany futerał. Na futerale było na małej plakietce nazwisko. Kazałem go postawić na szafie. Arcybiskup Warszawy był poza Warszawą i von dem Bach nawiązał z nim kontakt, ale arcybiskup powiedział, że nie ma świętego o tym nazwisku. Wtedy otworzyłem futerał, w środku było naczynie. Okazało się, że nazwisko na futerale należało do jego fabrykanta i było reklamą firmy. Nazwisko na naczyniu brzmiało 'Chopin'. W mgnieniu oka przypomniał mi się, bo zawsze pasjonowałem się muzyką i sam gram, testament Chopina: 'ciało w Paryżu, serce w Warszawie扭. Chopin w sercu pozostał Polakiem". 13

Coś tu się nie zgadza! Skąd się wziął sk贸rzany futerał? Czy Reinefarth nie pogubił się w szczeg贸łach, czy nie poniosła go fantazja? A może jego podwładni przepakowali naczynie z sercem Chopina - wyjęli je ze skrzynek, w kt贸rych się znajdowało, i włożyli do sk贸rzanego futerału? Antoni Jędrzejewicz podał przecież zupełnie inny opis urny, jak tu skr贸towo nazywamy naczynie i to, w co je opakowano: "opakowano [je] w piękną hebanową skrzynkę, na kt贸rej bieliło się srebrne serce z napisem odpowiednim... Skrzynkę tę, hermetycznie zamkniętą, złożono w większą skrzynkę dębową, kt贸rą dopiero opieczętowano".
Reinefartha niewiele też interesowała droga, jaką przebyła urna, zanim trafiła do jego rąk. Dał wiarę swemu podwładnemu, kt贸ry przypisał sobie zasługę znalezienia relikwii w zajętym "po wielogodzinnych walkach" kościele, zatajając, że dostarczył ją kapelan Schultze. Dlatego relacji generała SS nie można uznać za wiarygodną. Z całego jego opowiadania najbardziej prawdopodobne wydaje się to, że powalił go atak czerwonki.

Powr贸t
Kiedy o urnie z sercem Chopina powiadomiono von dem Bacha, ten postanowił oddać ją prawowitym właścicielom, hierarchom polskiego Kościoła. Zdawał sobie sprawę z doniosłości propagandowej takiego gestu. Ksiądz biskup Jerzy Modzelewski wspomina:

"Byłem wtedy proboszczem parafii [w Milan贸wku]. Jeżeli mnie pamięć nie myli - 4 września 1944 r. przybył do Milan贸wka arcybiskup Antoni Szlagowski. W kilka dni p贸źniej (9 IX 1944) zjawili się oficerowie niemieccy prosząc o rozmowę z Arcybiskupem. Przyjęci na plebanii wyrazili życzenie, aby przedstawiciel Kościoła warszawskiego udał się do kwatery gen. von dem Bacha w celu odebrania urny z sercem Chopina. Arcybiskup wyraził zgodę. Dwoma samochodami wyjechali z Milan贸wka Arcybiskup, ks. Proboszcz i ks. Michalski (obecny biskup z Gniezna) wraz z asystą niemiecką. Przyjechaliśmy na Wolę do zabudowań firmy Elibor, gdzie znajdowała się kwatera gen. von dem Bacha. Na placu generał wręczył urnę Arcybiskupowi. 14 Akcja przekazania była filmowana. W tym samym zespole os贸b wszyscy wr贸cili do Milan贸wka. Urna z sercem została umieszczona na pianinie w salonie-kaplicy, na I piętrze plebanii, i cały czas tam przebywała aż do dnia 17 października 1945 r. Była to 96. rocznica śmierci Chopina. W tym dniu ks. [Leopold] Petrzyk, proboszcz parafii Św. Krzyża w Warszawie, przybył na plebanię do Milan贸wka i w asystencji prof. [Bolesława] Woytowicza i Bronisława Sydowa odebrał urnę i zawi贸zł ją do Żelazowej Woli, a następnie do kościoła świętokrzyskiego w Warszawie". 15

Sprawozdanie biskupa Modzelewskiego siłą rzeczy jest skr贸towe. Ksiądz biskup nie wspomniał o tym, że urna nie stała jednak do końca wojny w jednym miejscu, że - na wszelki wypadek - była też ukrywana w domach zaufanych parafian. Nie wspomniał i o tym, że do Żelazowej Woli zawieziono ją na specjalne życzenie Bolesława Bieruta; 贸wczesny przewodniczący Krajowej Rady Narodowej nie m贸gł odm贸wić udziału w uroczystościach chopinowskich, ale też nie chciał się pojawiać ani na plebanii w Milan贸wku, ani w kościele św. Krzyża.

Należy jeszcze rozproszyć wszelkie podejrzenia co do autentyczności urny z sercem Chopin, kt贸re mogłyby się narodzić po przeczytaniu bałamutnych zeznań Reinefartha. Tuż przed powrotem urny do kościoła św. Krzyża szczeg贸łowych jej oględzin dokonał Bronisław Edward Sydow; w raporcie dla Towarzystwa im. Fryderyka Chopina stwierdził: "urna składa się z zewnętrznej skrzynki dębowej, w kt贸rej znajduje się druga skrzynka - mahoniowa [według Jędrzejewicza - hebanowa]. W wieko jest wpuszczona srebrna blaszka w formie serca z napisem wyrytym, zawierającym daty urodzenia i zgonu Fryderyka Chopina. Wewnątrz tej skrzynki znajduje się sł贸j kryształowy, hermetycznie zamknięty, w kt贸rym w przezroczystym alkoholu znajduje się doskonale zachowane serce Chopina. Rzuca się w oczy wielkość serca: jak na postać średniego wzrostu jest ono niepomiernie wielkie". 16

Ktokolwiek by wiedział...
O sercu Chopina pisano już wielokrotnie, także na naszych łamach. Niewiele jednak dotychczas napisano o księdzu Schultzem, kt贸ry je de facto uratował od niechybnej zagłady lub co najmniej zbezczeszczenia. Niewiele niestety wiemy o tym kapelanie. Nie znamy jego imienia i być może przeinaczamy nazwisko (Schulze?). Nie wiemy nawet, czy był Niemcem, czy może Austriakiem. Podobno zginął pod Warszawą w czasie ofensywy wojsk sowieckich w 1945 roku. Ksiądz Niedziela wspominał, że kapelan Schultze szczeg贸lną opieką objął był siostry sakramentki (ich kości贸ł Św. Kazimierza na Nowym Mieście podczas powstania został całkowicie zniszczony).

Zachowała się opinia o kapelanie innego księdza ze zgromadzenia oo. misjonarzy, Pawła Piotra Dembińskiego: "Rozmawiałem dość często przez cały czas powstania - zeznawał zaraz po wojnie jako świadek - z niemieckim kapelanem dywizji, kt贸ry się nazywał Schultze i kt贸ry będąc uczciwym człowiekiem, pr贸bował w sprawach drobniejszych interweniować na naszą rzecz u Stahela i jego następcy". 17 Czy ksiądz Dembiński nie wiedział o kluczowym udziale kapelana Schultzego w uratowaniu serca Chopina, a gdyby wiedział - czemu tego nie ujawnił; jeśli zaś ujawnił, dlaczego zeznań jego nie przytoczono w całości? Oto nowe znaki zapytania. W każdym razie wymienione przez niego nazwisko generalleutnanta Reinera Stahela (na przełomie lipca i sierpnia 1944 roku dow贸dcy garnizonu warszawskiego) byłoby już jakimś śladem.

Na moją prośbę znajoma muzykolog z Kolonii zwr贸ciła się do archiw贸w Wehrmachtu w Niemczech z zapytaniem o kapelana. W odpowiedzi poproszono o więcej danych. Nazwisko "Schultze" (bądź "Schulze") jest w Niemczech dość pospolite, w archiwach Wehrmachtu znajdują się akta tysięcy os贸b o tym nazwisku. Niestety, muzykolodzy nie czują się zbyt pewnie w wojskowych archiwach. Stąd m贸j apel do historyk贸w II wojny światowej, przede wszystkim do historyk贸w powstania warszawskiego, ale i do jego uczestnik贸w i świadk贸w:

Ktokolwiek by wiedział coś więcej o księdzu Schultzem, niech da o tym świadectwo!

Przyjaciele Chopina są naszymi przyjaci贸łmi
Zbliżają się obchody dwusetnej rocznicy urodzin Fryderyka Chopina. Warto przy tej okazji pokazać światu, ilu nasz kompozytor miał i ma przyjaci贸ł, warto też oddać im należny hołd. Padły tu nazwiska: Władysława Żeleńskiego (ojca Tadeusza - Boya), niesłusznie usuwanego w cień kompozytora, pedagoga i społecznika; Rosjanina Milija Bałakiriewa, pod kt贸rego skrzydłami r贸sł w siłę Musorgski; i wreszcie Niemca (Austriaka?) kapelana Schultzego (Schulzego?). Zasługi dw贸ch pierwszych wobec Chopina są dobrze znane, roli tego ostatniego w uratowaniu naszej narodowej relikwii nie można pominąć milczeniem. Schultze zasługuje na r贸wnie wdzięczną pamięć, jak kapitan Wilm Hosenfeld, kt贸ry uratował życie naszemu kompozytorowi i pianiście, Władysławowi Szpilmanowi!

Czy nie powinniśmy uczcić zasłużonych przyjaci贸ł Chopina - na początek choćby tych trzech - odpowiednimi tablicami pamiątkowymi? Można sobie wyobrazić jakąś pergolę - może w pobliżu pomnika w Łazienkach, może w okolicach Zamku Ostrogskich, w kt贸rej co roku, na przykład w dniu jego urodzin, pojawiałyby się kolejne tablice upamiętniające jego dawnych i obecnych przyjaci贸ł - nie brak ich przecież we wszystkich już krajach świata!

Tablice owe powinny być wszakże finansowane nie z państwowej kiesy, lecz ze społecznych składek, przede wszystkim przez prywatnych fundator贸w-kolator贸w. Przyjaciele Chopina są naszymi przyjaci贸łmi! Państwo i jego reprezentanci powinni tylko sterować społeczną akcją i dodawać jej splendoru, na przykład uhonorowanych tablicą pamiątkową żyjących przyjaci贸ł Chopina, a także fundator贸w tablic odznaczać specjalnym medalem...

Gdyby minister Bogdan Zdrojewski, od kt贸rego rozpocząłem, zaakceptował ten pomysł, a Narodowy Instytut Fryderyka Chopina podjął się jego realizacji, gotowi bylibyśmy przedstawiać na naszych łamach listę fundator贸w tablic i wszystkich, kt贸rzy złożyliby na ten cel jakąś kwotę. Rozsyłajmy wici, ogłaszajmy pospolite ruszenie!

W tekście tym wykorzystałem fragmenty eseju Leci liście z drzewa albo Pożegnanie Chopina na Woli, zamieszczonego w mojej książce Wok贸ł Chopina i Polski (Wydawnictwo Polskie w Wołominie, Wołomin 2005).

1 F. Chopin do T. Woyciechowskiego w Poturzynie, "[Warszawa], Sobota, podobno 4-ty [września 1830]", w: Korespondencja Fryderyka Chopina, zebrał i oprac. B.E. Sydow, Warszawa 1955, t. 1, s. 135.
2 "Echo Muzyczne" 1 XII 1879.
3 Jędrzejewicz myli się co do miejsca umieszczenia serca pisarki Klementyny z Tańskich Hoffmanowej: nie znalazło się ono w warszawskim kościele św. Krzyża, lecz w katedrze na Wawelu.
4 F. Hoesick U siostrzeńca Chopina, "Kraj" nr 41/1899 z 8 (20) października, s. 201.
5 W. Żeleński Pomnik Fryderyka Chopina w kościele św. Krzyża w Warszawie, "Kraj" nr 41/1899 z 8 (20) października, s. 202.
6 Chopin w korespondencji M. Bałakiriewa, opr. A. Taube, "Muzyka" nr 7-8/1950, s. 71-73.
7 Tamże; zob. też Chopin w kulturze rosyjskiej. Antologia. Wybrał, przełożył i oprac. G. Wiśniewski, Warszawa 2000, s. 82-83.
8 M. Białoszewski Pamiętnik z Powstania Warszawskiego, Warszawa 1984, s. 127.
9 Za: W. Bartoszewski Dni walczącej Warszawy. Kronika Powstania Warszawskiego, Londyn [b.d.], s. 124-125.
10 Wiadomość o uratowaniu urny z sercem Chopina przytacza m.in. A.K. Kunert (Rzeczpospolita Walcząca. Powstanie Warszawskie 1944. Kalendarium, Warszawa 1994, s. 212).
11 K. Moczarski Zapiski. Wstęp, wyb贸r tekst贸w i opracowanie A.K. Kunert, Warszawa 1990, s. 207.
12 http://pl.chopin.nifc.pl/chopin/filmography/detail/id/41
13 K. Kąkolewski Generale Reinefarth, zna Pan sw贸j przydomek? "Literatura" nr 22/1973, s. 1, 3.
14 Cz. Sielużycki O sercu Chopina w kościele św. Krzyża i nie tylko, "Ruch Muzyczny" nr 6/2004, s. 24-26. Według Sielużyckiego, wręczenie urny "działo się [...] na dziedzińcu przed gmachem gł贸wnym istniejącej jeszcze przed wojną warszawskiej sp贸łdzielni 钮Społem扭 przy ul. Wolskiej 84", filmowanie zaś odbyło się parę dni p贸źniej i gdzie indziej: "Bach-Zelewski, zorientowawszy się poniewczasie w walorze propagandowym dokonanej 钮ceremonii扭, postanowił ją powt贸rzyć i sfilmować. Odbyło się to 17 września 1944 roku, tym razem w Ożarowie pod Warszawą. Na zachowanym do dziś fragmencie niemego, czarno-białego filmu (nagrywanie przerwała awaria elektryczności) widać dobrze postać generała na tle drewnianej sieni, gorzej - ujęte od tyłu osoby strony przeciwnej, wśr贸d kt贸rych prawie na pewno nie było abpa Szlagowskiego".
15 Przem贸wienie Biskupa Jerzego Modzelewskiego w kościele w Milan贸wku na odsłonięcie tablicy pamiątkowej ku czci Fryderyka Chopina w dniu 19 października 1986 r., "Wiadomości Archidiecezjalne Warszawskie", nr 1/1987, s. 32-34.
16 B.E. Sydow Serce Fryderyka Chopina (Z okazji powrotu do kościoła św. Krzyża w Warszawie), "Ruch Muzyczny" nr 3/1945, s. 2-4; tegoż raport dla Towarzystwa im. Fryderyka Chopina, Milan贸wek, 12 X 1951.
17 Por. Zbrodnie okupanta hitlerowskiego na ludności cywilnej w czasie powstania warszawskiego w roku 1944 (w dokumentach). Wyb贸r i oprac. Sz. Datner, K. Leszczyński, Warszawa 1962, s. 168.
KRZYSZTOF BILICA

ROK LII • NR 17/18 • 31 SIERPNIA 2008

Mysz w Ruchu


ROK LII • NR 17/18 • 31 SIERPNIA 2008


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

Komentarze

serce Chopoina art 17/18.31 sierpie艅 2008 ( brydak piotr wyslano 2010-09-30 godz. 16:34 )  

serce chopina ( maria uzdejczyk zd niedziela wyslano 2009-11-10 godz. 09:42 )  

  •   Fotografia ( Grzegorz S艂omczy艅ski wyslano 2011-01-27 godz. 12:34 )  

 

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa