Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Relacje  Młodzi potrafią

Na naukę gry w orkiestrze symfonicznej uczelnie kładą niejednakowy nacisk. W niekt贸rych wychodzi się z założenia, że młodym muzykom trzeba przede wszystkim wyznaczać ambitne cele, kształcąc ich na solist贸w. Grę zespołową, zwłaszcza w zespole smyczkowym, studenci siłą rzeczy traktują w贸wczas jako zło konieczne, pochłaniacz czasu, kt贸ry można by przeznaczyć na dopracowanie kolejnego kaprysu lub ambitnej partii solowej w koncercie. Pr贸ba orkiestry to dodatkowe obciążenie, kt贸re tłamsi ich indywidualność, zmusza do podporządkowania się cudzej wizji wykonawczej, a w sensie bardziej konkretnym niekorzystnie wpływa na intonację, z trudem wypracowaną w grze solowej. Cierpi też niekiedy jakość dźwięku i precyzja artykulacji.

Przeciwnicy takiego podejścia wysuwają nie mniej przekonujące argumenty. Pierwszy to brutalna rzeczywistość, kt贸ra zaledwie garstce absolwent贸w uczelni muzycznych zapewni karierę wirtuoz贸w. Znakomita większość, czy tego chce czy nie, może po studiach trafić co najwyżej do zespoł贸w orkiestrowych i to pod warunkiem, że zda niełatwy egzamin, kt贸ry często okazuje się zbyt trudny dla absolwent贸w nie mających doświadczenia w tym względzie. Od kilku też lat obserwujemy zmianę w nastawieniu do studenckich orkiestr symfonicznych, zwłaszcza ze strony władz wielu uczelni. Widocznie - wzorem wielu szk贸ł zagranicznych, raczej zachodnio- niż wschodnioeuropejskich - postawiono na wyszkolenie muzyka orkiestrowego, zwiększając w ten spos贸b szanse absolwent贸w na rynku muzycznym, kt贸ry daje dostrzega tylko najlepiej przygotowanych do zawodu.

Rektor katowickiej Akademii Muzycznej, Eugeniusz Knapik, zainicjował zupełnie nową w Polsce imprezę - Festiwal Orkiestr Akademickich, w założeniu arenę spotkań muzycznych, międzyuczelnianej wymiany doświadczeń i konfrontacji program贸w studi贸w. Zaproszenia skierowano do siostrzanych orkiestr polskich, ale też - w geście wdzięczności za fundusze, z jakich powstała sala koncertowa Akademii - do uczelni z kraj贸w Unii. Festiwal odbywał się r贸wnolegle z III Międzynarodowym Konkursem na Wiolonczelę Solo im. J贸zefa Drohomireckiego.

  Koncert inauguracyjny; gra ADAM KRZESZOWIEC, Fot. Jerzy Sojka  
  Koncert inauguracyjny; gra ADAM KRZESZOWIEC, Fot. Jerzy Sojka  
Imprezy miały wsp贸lny koncert inauguracyjny, kt贸ry władzom uczelni dał szczeg贸lną okazję pochwalenia się tym, co najlepsze. Solistą był ubiegłoroczny triumfator konkursu wiolonczelowego Adam Krzeszowiec, obecnie student II roku w klasie Pawła Głombika. Wykonując Wariacje na temat rococo Czajkowskiego potwierdził, zwłaszcza w kunsztownych figuracjach, swoje znakomite możliwości techniczne i nieprzeciętną muzykalność. O wsp贸lnej perspektywie festiwalu orkiestr i konkursu wiolonczelowego świadczyła też uwertura do Wilhelma Tella Rossiniego, rozpoczynająca się sol贸wką wiolonczeli (Stanisław Lasoń), przechodzącą w kwintet wiolonczel. Słuchacze mogli się przekonać, że w katowickiej Akademii studiuje spora grupa obiecujących wiolonczelist贸w.

Występ orkiestry studenckiej poprowadził Marek Moś, na co dzień szef AUKSO, kt贸ry ostatnio coraz częściej wypływa na szersze wody muzyki symfonicznej. Moś dba o każdy szczeg贸ł wykonania, dyryguje sugestywnie, angażuje się emocjonalnie, ma dobry kontakt z grającymi. Jest przy tym wymagający: narzucane tempa były co najmniej ryzykowne jak na tak młodą orkiestrę. Uwerturę Rossiniego udało się jednak "przecwałować" porywająco, z mistrzowskim zacięciem. Na pochwałę zasłużyła pierwsza flecistka orkiestry; dobrze spisali się też inni muzycy sekcji dętej oraz cała sekcja smyczk贸w.

Druga część koncertu upłynęła pod znakiem miłości i Szekspira. Jako solista wystąpił tym razem baryton Jarosław Kitala, laureat II nagrody w II Międzynarodowym Konkursie Wokalistyki Operowej im. Adama Didura. Kitala zaśpiewał z towarzyszeniem orkiestry Cztery sonety miłosne Bairda. Wielkim atutem śpiewaka jest dykcja, wyr贸wnana barwa i siła głosu, kt贸rym bez trudu g贸rował nad towarzyszącym mu zespołem.

Miłosnej opowieści ciąg dalszy należał już do orkiestry, kt贸ra wykonaniem uwertury-fantazji Romeo i Julia Czajkowskiego potwierdziła swe znakomite przygotowanie. Trzeba też przyznać, że młodzieńczy zapał wykonawc贸w wsp贸łgrał z treścią dzieła Szekspira.

O tym, że prowadzenie studenckiej orkiestry nie jest rzeczą prostą, przekonałam się nazajutrz. Orkiestra Akademii Muzycznej z Krakowa przygotowała program r贸wnie atrakcyjny i w pewnym sensie por贸wnywalny z programem koncertu inauguracyjnego. Połączył je przede wszystkim wątek miłosny w romantycznym wydaniu, tym razem w ujęciu Wagnerowskim. Interpretacja wstępu do Tristana i Izoldy niestety nie zachwyciła. Prowadzący orkiestrę Paweł Przytocki nie zdołał nadać utworowi właściwego tempa i niezbędnego napięcia. Muzyka grzęzła, jakby brakło jej naturalnego pędu. Spory niedosyt pozostawiło też wykonanie III Symfonii Beethovena. Muzycy sekcji dętej w wielu fragmentach mieli kłopoty z intonacją, całość robiła wrażenie niedopracowanej. Korzystnie na tym tle wypadła sopranistka Izabela Matuła (r贸wnież uczestniczka Konkursu im. Didura), kt贸ra w pierwszej części koncertu wykonała Wagnerowskie Wesendonk-Lieder z towarzyszeniem orkiestry.

  Koncert inauguracyjny; śpiewa JAROSŁAW KITALA, Fot. Jerzy Sojka  
  Koncert inauguracyjny; śpiewa JAROSŁAW KITALA, Fot. Jerzy Sojka  
Znakomity poziom zaprezentowała trzeciego wieczoru orkiestra studencka ze Stuttgartu. Zesp贸ł prowadzi Szwed Per Borin, dyrygent o sporym doświadczeniu w pracy z orkiestrami akademickimi. Zesp贸ł ten, z obsadą smyczkową nieco mniejszą niż w orkiestrach polskich, ma skład międzynarodowy (z przewagą kobiet) i świetnie wyszkolony. Wykonanie uwertury Hebrydy Mendelssohna od razu zwr贸ciło uwagę dbałością o piękny dźwięk, dostosowany do stylu kompozytora. Czystość intonacji, prawidłowo ustawione proporcje brzmienia i konsekwencja w budowaniu formy dzieła z miejsca zostały docenione przez słuchaczy. Na szczeg贸lne uznanie zasłużyła jednak interpretacja III Koncertu fortepianowego Prokofiewa, w kt贸rym stopień trudności partii orkiestrowej znacznie przekracza wymagania program贸w szkoleniowych. Stuttgartczycy zaimponowali przede wszystkim jednością w realizowaniu arcytrudnej struktury rytmicznej. Nie zabrakło ani wigoru, ani dowcipu, ani charakterystycznej dla Prokofiewa parodii stylu klasycznego. Z partią solową bez większych kłopot贸w poradziła sobie Youn Kim, Koreanka studiująca pod kierunkiem Andrzeja Ratusińskiego. Jej interpretacji - zgodnie z intencją kompozytora dynamicznej i żywiołowej - towarzyszyła nawet odrobina dezynwoltury i w pełni kontrolowanego szaleństwa.

W drugiej części koncertu stuttgartczycy zaprezentowali Małą suitę Lutosławskiego i Dalarapsodi, czyli III Rapsodię szwedzką Hugo Alfv茅na. Ten nieznany większości słuchaczy utw贸r sowicie nagrodzono oklaskami - zar贸wno wykonawczynię partii rożka angielskiego ("pasterkę" z tytułowej Dalarny), jak cały zesp贸ł - za oddanie pełnego melancholii, a w kulminacji mrocznego klimatu Rapsodii.

W ostatnim dniu wystąpiła akademicka orkiestra z Wilna pod dyrekcją Robertasa 聤ervenikasa, drugiego dyrygenta Litewskiej Narodowej Orkiestry Symfonicznej. Wydarzeniem był jednak występ Davida Geringasa, fenomenalnego wiolonczelisty litewskiego, ucznia Mścisława Rostropowicza. Kompozytor litewski Anatolijus Senderovas zadedykował mu Concerto in Do; od pierwszego wejścia wiolonczeli solo przykuwa on powagą ekspresji i oryginalną kolorystyką. Gra Geringasa i młodych Litwin贸w zachwyciła (w pierwszej części koncertu wykonano Symfonię D-dur de Arriagi oraz Andante spianato i Wielkiego poloneza Es-dur Chopina z solistką Dovil茅 Bogdanit茅). Po przerwie, poza utworem 聤enderovasa, wykonano Suitę baletową nr 1 Szostakowicza, jedną z czterech, w kt贸rych tw贸rca zestawił fragmenty balet贸w Bołt, Złoty wiek i Jasny strumień. Suity, wydane w czasach "żdanowszczyzny", rażą dziś jednak banałem i przeciętnością.

Wniosk贸w nasuwa się sporo. Przede wszystkim - z orkiestrą akademicką można osiągnąć sporo i warto w nią inwestować. Po drugie - feminizacja zawodu muzyka orkiestrowego postępuje, r贸wnież w grupach instrumentalnych, kt贸re od dawna kojarzą się z obsadą męską, a jak się okazuje, nie osłabia to wcale walor贸w wykonania. Kobiety radzą sobie doskonale, nawet tam, gdzie trzeba dysponować większą siłą fizyczną. I wreszcie - konfrontacje międzyuczelniane to cenne źr贸dło motywacji na przyszłość, zwłaszcza jeśli dołożyć do tego gorące przyjęcie ze strony meloman贸w.
ALEKSANDRA KONIECZNA

ROK LII • NR 12 • 8 CZERWCA 2008

Mysz w Ruchu


ROK LII • NR 12 • 8 CZERWCA 2008


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa