Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Relacje  40 x Szymański

Polskie Wydawnictwo Audiowizualne zafundowało warszawskiej publiczności oraz słuchaczom radiowej Dw贸jki tydzień z muzyką Pawła Szymańskiego (24 listopada - 1 grudnia, prawie wszystkie koncerty w Studiu Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego). Dla prawdziwych jej amator贸w i admirator贸w - przyjemność nad przyjemnościami. Dla innych - zadanie intelektualne, i to niełatwe. Dla wszystkich - odkrycie, że choć o tej muzyce m贸wi się wciąż te same rzeczy, powtarza te same słowa (najczęściej pada słowo "gra"), wybiera z wypowiedzi kompozytora te same cytaty (zwykle o teorii bełkotu i banału oraz o wymyślonym wraz ze Stanisławem Krupowiczem terminie "surkonwencjonalizm"), to ma ona wiele kolor贸w i odcieni, można ją podzielić na etapy, można odnajdywać w dziełach z r贸żnych okres贸w tw贸rczości nie tylko cechy wsp贸lne, ale i cechy bardzo odmienne.

  PAWEŁ SZYMAŃSKI, Fot. Marek Suchecki  
  PAWEŁ SZYMAŃSKI, Fot. Marek Suchecki  
Mnie samej, obcującej z tą tw贸rczością niemal od samych jej początk贸w (byliśmy kolegami jeszcze w warszawskim liceum muzycznym, a potem na studiach) i obserwującej jej przemiany na bieżąco, Festiwal Muzyki Pawła Szymańskiego umożliwił stworzenie pewnej syntezy, umiejscowienie każdego utworu w szerszym kontekście. Zwykle poznając kolejne jego kompozycje przyjmowałam je po prostu same w sobie, z osobna; teraz mogłam spojrzeć na nie z innej perspektywy.

*
C贸ż z niej dostrzegłam? Przede wszystkim, że osobowość tw贸rcza Szymańskiego jest tak wyrazista i konsekwentna, że pewnych charakterystycznych jej cech można dopatrzyć się już w utworach wczesnych, jeszcze sprzed epoki surkonwencjonalizmu. Na festiwalu usłyszałam dajmy na to po raz pierwszy znakomity, a w og贸le nieznany utw贸r K na orkiestrę, powstały jeszcze w czasach licealnych w roku 1972 i wykonany w tejże szkole rok p贸źniej, na koncercie laureat贸w szkolnego konkursu kompozytorskiego (odbył się, kiedy byłam już poza szkołą). W tym niesłychanie dojrzałym dziele, choć jego język jest całkiem inny niż na przykład w p贸źniejszej o sześć lat Particie II, można dostrzec elementy języka używanego p贸źniej.

Przyjęło się, że swoistymi znakami szczeg贸lnymi tego kompozytora są pseudocytaty z muzyki dawniejszej. W rzeczywistości tw贸rczość Szymańskiego ma daleko więcej znak贸w szczeg贸lnych, powtarzających się w rozmaitych kontekstach i konfiguracjach. Kilka z nich dla przykładu.

  24 listopada, gra Kwartet Śląski, Fot. Marek Suchecki  
  24 listopada, gra Kwartet Śląski, Fot. Marek Suchecki  
Pauzy. Momenty zatrzymania, zamilknięcia, urwania, postawienia znaku zapytania. Tu nie ma wątpliwości, że cisza to też muzyka. Ale to jest cisza gęsta, pełna napięcia. To nie pauza na oddech, odpoczynek, wręcz przeciwnie - cięcie, zaskoczenie, osłupienie. Cisza, w kt贸rej wciąż słyszalne jest to, co było przed chwilą. Przerwany dramat.
Kr贸tkie, urywane dźwięki. W smyczkach jest to zwykle pizzicato albo też dźwięk kr贸tko pociągnięty smyczkiem. Muzyka się skrada, zredukowana do minimum. Dźwięki te bywają fragmentem czegoś większego, pociętego, lecz nie tylko - bywają też jakby nieśmiałą pr贸bą podjęcia akcji. Podjęcia i natychmiastowego rozsypania w niemożności i bezsile. Podobnie jak pauzy, r贸wnież te dźwięki bywają przykładem, w jaki spos贸b można osiągnąć wstrząsający efekt za pomocą minimalnych środk贸w. Czasem właśnie tak, z urwania donośnej i dynamicznej narracji i przeciwstawienia jej dyskretnych, cichych urywanych dźwięk贸w, powstaje kolejna konstrukcja, kt贸ra też za chwilę może się rozsypać (Sonata, Partita III).
Glissanda. W rozmaitych wersjach - Szymański w og贸le je lubi i spełniają one u niego rozmaitą rolę. Te kr贸tsze, jak choćby w zakończeniu utworu Appendix albo w wysnutym jakby z niego gł贸wnym motywie Dw贸ch utwor贸w na kwartet smyczkowy, są pewnym zachwianiem perspektywy, zamgleniem klarownego obrazu, wprowadzeniem elementu niepokoju. Szczeg贸lnie jednak przejmujące są te długie. Mogą one bardzo, bardzo stopniowo się wznosić - jak w Miserere, Film Music czy Sixty-odd Pages - i w贸wczas mają w sobie coś z wehikułu mistycznego, wznoszącego nas coraz bardziej ponad świat rodzajem powolnej lewitacji. Mogą też stopniowo opadać, jak we wstrząsającym ostatnim z Pięciu utwor贸w na kwartet smyczkowy - pr贸by dopasowania się tonacji do owego opadającego dźwięku sprawiają żałosne wrażenie, przypominają pr贸by wykonywania codziennych gest贸w w stanie głębokiej żałoby.
Brzmienia szkliste, o charakterze onirycznym. Czelesta, harfa, flety, flażolety w instrumentach smyczkowych, gongi, talerze pocierane smyczkiem, w podobny spos贸b pobudzany wibrafon, fleksaton. Szymański potrafi też uzyskać tego rodzaju efekt za pomocą samych smyczk贸w, jak w trzecim z Pięciu utwor贸w na kwartet smyczkowy. Jaka jest rola tych brzmień? Podobnie jak glissand - spowodowanie uczucia pewnego odrealnienia, zawieszenia. Głos z zaświat贸w?

*
Inną korzyścią z wysłuchania tylu rozmaitych utwor贸w Szymańskiego jest dla mnie możliwość dokonania pr贸by periodyzacji jego tw贸rczości, dostrzeżenie cech, kt贸re wyraźnie zdradzają, kiedy z grubsza dany utw贸r został napisany.

W końcu lat siedemdziesiątych i na początku osiemdziesiątych Szymański tworzył dzieła kilkuczęściowe, kr贸tsze i dłuższe - od Limeryk贸w poprzez Villanelle po Appendix. Zdarzały się też formy wariacyjne, jak w utworach na taśmę - La folia, ...under the plane tree, a nawet forma ABA1 (w Sonacie). Wśr贸d kompozytorskich "chwyt贸w" charakterystycznych dla tego okresu znajduje się np. skłonność do permutacji kilkunutowych motyw贸w (Villanelle, Appendix, Partita IV).

  25 listopada, recital MACIEJA GRZYBOWSKIEGO, Fot. Marek Suchecki  
  25 listopada, recital MACIEJA GRZYBOWSKIEGO, Fot. Marek Suchecki  
W latach osiemdziesiątych pojawia się r贸wnież forma dwuczęściowa, do kt贸rej kompozytor przywiązuje się mniej więcej na dekadę (choć oczywiście nie na wyłączność), p贸źniej zn贸w stosuje ją rzadziej. Nie jest to taki dualizm, jak u Lutosławskiego Introductory Movement - Main Mouvement czy H茅sitant - Direct. Zdarza się przeciwstawienie nastroj贸w, czasem nawet skrajne, ale nawet wtedy pierwsza część nie jest oczekiwaniem na drugą, gł贸wną - zbyt mocną ma wagę, od razu rąbie między oczy (uszy?). Druga z Dw贸ch konstrukcji iluzorycznych jest kontrastowym uzupełnieniem pierwszej, podobnie jest w Dw贸ch etiudach na fortepian, a nawet Koncercie na fortepian i orkiestrę lub Particie IV, gdzie po burzliwej części początkowej czas niemal całkiem się zatrzymuje. Także w mniej skontrastowanych dualnych formach, jak Dwa utwory na kwartet smyczkowy albo Lux aeterna, druga część nie całkiem jest odpowiedzią na pierwszą, jest raczej jej dopełnieniem.

*
Osobnym rozdziałem jest rozmaitość stosowanych przez Szymańskiego technik - używając jego terminu - surkonwencjonalnych, czyli to wszystko, co robi ze stworzonymi przez siebie pseudocytatami z muzyki dawniejszej. A jest tych sposob贸w takie mn贸stwo, że zapewne doczekają się (jeśli jeszcze się nie doczekały) bardzo uczonych opracowań.

  28 listopada, gra ANDRZEJ BAUER, Fot. Marek Suchecki  
  28 listopada, gra ANDRZEJ BAUER, Fot. Marek Suchecki  
Przez wiele lat można było traktować jego utwory jak swoiste rebusy i analizując tropić je, zgadywać, jak brzmiał 贸w pseudobarokowy czy pseudoklasyczny artefakt. Rozwiązanie takiej zagadki daje analitykowi szczeg贸lny rodzaj przyjemności intelektualno-muzycznej. Ale czy pomaga słuchać? C贸ż, sama doświadczyłam takiej sytuacji z Sonatą, kt贸rą swego czasu na łamach "Ruchu Muzycznego" (nr 8/1984) dokładnie zanalizowałam i wywiodłam z jednego jedynego kanonu kołowego o prostym dwutaktowym temacie (dzięki czemu wiem, że por贸wnanie przez Krzysztofa Baculewskiego w książce Polska tw贸rczość kompozytorska 1945-1984 formy tego utworu do Livre pour orchestre Lutosławskiego jest skrajnie nietrafne). Teraz, gdy słuchałam jej na festiwalu, skupiałam się na śledzeniu tego kanonu i na precyzji, z jaką wykonał ją NOSPR pod batutą Christophera Lyndona Gee, ale doznałam dziwnego wrażenia: cała treść, kt贸rą oglądałam przedtem jakby pod mikroskopem, zamknęła mi się w odwr贸conej soczewce, skondensowała.

Inny przykład. Od paru lat funkcjonuje na rynku Une suite de pieces de clavecin par M. Szymanski. To swoiste ćwiczenie kompozytorskie, do kt贸rego publicznego ujawnienia nam贸wili Szymańskiego przyjaciele, wykonywał ją na fortepianie Maciej Grzybowski, a na festiwalu, w ramach "koncertu muzyki dawnej", zagrał ją na klawesynie Marek Toporowski. Nie była to jednak tylko wprawka w stylu Bacha, ale - jak się okazuje - r贸wnież materiał do innych utwor贸w. Kiedy usłyszałam na festiwalu Compartment 2, Car 7 na skrzypce, alt贸wkę, wiolonczelę i wibrafon (a słyszałam przecież dwa lata temu jego wykonanie na "Warszawskiej Jesieni"), olśniło mnie: przecież to przetworzona sarabanda z Suity! I też: czy dzięki temu słucha mi się utworu lepiej? Bo ja wiem...

*
O Szymańskim można długo. Przyzwoitość jednak wymaga, by w końcu napisać parę ciepłych sł贸w o samej imprezie, kt贸ra - dla mnie była jednym z najważniejszych wydarzeń muzycznych roku. Kompozytorowi należało się to wreszcie. Trzeba tu zwłaszcza pochwalić wykonawc贸w, grających tę niezwykle przecież trudną (także technicznie!) muzykę z prawdziwym oddaniem. Tak się złożyło, że większość z nich przybyła ze Śląska: wspomniana NOSPR, Camerata Silesia, Kwartet Śląski, Orkiestra Muzyki Nowej, Orkiestra Akademii Muzycznej w Katowicach i flecista Jan Krzeszowiec. Z Warszawy wystąpiło Concerto Polacco Marka Toporowskiego, Maciej Grzybowski, Andrzej Bauer, Urszula Kryger i wielu innych solist贸w.

  PAWEŁ SZYMAŃSKI w rozmowie z WŁADYSŁAWEM KŁOSIEWICZEM, Fot. Marek Suchecki  
  PAWEŁ SZYMAŃSKI w rozmowie z WŁADYSŁAWEM KŁOSIEWICZEM, Fot. Marek Suchecki  
Polskie Wydawnictwo Audiowizualne nagrywało całość, z czego mają powstać DVD. Mariusz Grzegorzek, reżyser całości, pokusił się r贸wnież o tak zwane wizualizacje - obrazki towarzyszące muzyce, pojawiające się w tle na ekranie. Czasem były to dyskretne, abstrakcyjne wzory, czasem dowcipne komentarze (jak atlas ptaszk贸w podłożony pod Recalling a Serenade), czasem jednak były zbyt nachalne i mogły przeszkadzać. C贸ż, takie są zwyczaje telewizji - bez kolork贸w, dymk贸w i wzork贸w sam dźwięk wydaje się jej nudny. Nie musimy jednak patrzeć na obraz, najważniejsze, że muzyka została zarejestrowana. Czekamy teraz, aż się ukaże.
DOROTA SZWARCMAN

ROK LI • NR 1 • 7 STYCZNIA 2007

Mysz w Ruchu


ROK LI • NR 1 • 7 STYCZNIA 2007


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa