Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Opera  Poznański Bal maskowy

Sz贸ste Poznańskie Dni Verdiego, na kt贸re złożyło się aż czternaście spektakli oraz koncertowych wykonań dzieł tego kompozytora, zainaugurował Teatr Wielki premierą Balu maskowego, nie oglądanego tu od blisko p贸ł wieku.

Trudno właściwie dojść, dlaczego to świetne dzieło, w swej muzycznej warstwie harmonijnie łączące włoski dramatyzm i żar namiętności z francuską lekkością i finezją formy, a w treści - opartej notabene na rzeczywistym tragicznym wydarzeniu - przywodzące na myśl Wagnerowskiego Tristana i Izoldę, tak ogromnie rzadko pojawia się na scenach, zresztą nie tylko polskich. Ale tak się dzieje - i cieszyć się tylko trzeba, że po tylu latach Bal maskowy wr贸cił wreszcie do poznańskiego Teatru, gdzie świetne dawniejsze przedstawienia tej opery z Antoniną Kawecką i Krystyną Jamroz, Marianem Koubą oraz Albinem Fechnerem w gł贸wnych rolach zachowały się jeszcze w pamięci - bardzo już nielicznych - słuchaczy..

  TADEUSZ SZLENKIER (Gustaw III) i MAŁGORZATA OLEJNICZAK (Oskar), Fot. Juliusz Multarzyński  
  TADEUSZ SZLENKIER (Gustaw III) i MAŁGORZATA OLEJNICZAK (Oskar), Fot. Juliusz Multarzyński  
Cieszyć się trzeba tym bardziej, że przedstawienie to ma wiele zalet, przede wszystkim w warstwie muzycznej. Pod batutą włoskiego kapelmistrza Eralda Salmieri orkiestra poznańskiego Teatru Wielkiego nie tylko grała czysto i precyzyjnie, ale nadto ujmowała finezją dynamicznych niuans贸w oraz szlachetnością brzmienia przywodzącą na myśl czasy świetności tego zespołu za dyrekcji Bierdiajewa albo G贸rzyńskiego. Żebyż jeszcze maestro chciał powściągnąć nieco sw贸j temperament i mniej szarżował z tempami (szybszymi u niego w niejednym momencie aniżeli w pomnikowym nagraniu Toscaniniego, słynącego przecież z predylekcji do bardzo żywych temp), bardziej zaś wyraziście zaznaczał rytm szybkich epizod贸w dzieła - byłoby już doprawdy znakomicie. Pięknie śpiewał ch贸r przygotowany przez niezawodną Jolantę Dota-Komorowską. Wielkie uznanie słuchaczy zyskali też odtw贸rcy gł贸wnych partii solowych - jakkolwiek dla całej tr贸jki protagonist贸w kompozytor pomyślał owe partie na głosy mocniejsze, o zdecydowanie dramatycznym charakterze (zwłaszcza gdy idzie o sopran i baryton). Słuchanie prześlicznego głosu Joanny Kozłowskiej jest zawsze czystą radością dla ucha; ponieważ zaś świetna ta artystka naprawdę umie śpiewać, a do tego jeszcze wie, o czym śpiewa, potrafiła też nasycić partię nieszczęśliwej Amelii należnym blaskiem i siłą ekspresji, wykorzystując wolumen swego głosu. Za prawdziwą przyjemnością odnotowuję też wielce udany debiut młodego tenora Tadeusza Szlenkiera, kt贸ry zdobył już sobie sporą popularność na koncertach estradowych, ale na scenie teatru muzycznego znalazł się, o ile wiem, tylko raz - jako Alfred w krakowskiej Zemście nietoperza. W operze oczywiście powinien by - dla dobra swego głosu - zaczynać od lżejszych partii , takich jak Alfred w Traviacie; skoro jednak takowych nikt mu nie proponował, a Poznań zaproponował kr贸la Gustawa III (przyjęto tu bowiem pierwotną, "szwedzką" wersję libretta Balu maskowego), trudno dziwić się młodemu śpiewakowi, że partię tę przyjął. Znalazł się w niej zresztą nad podziw dzielnie, a wśr贸d fachowych obserwator贸w było nawet słychać zdania, iż barwą głosu w średnicy przypomina młodego Pavarottiego... Mein Liebchen, was willst du noch mehr?

  ADAM SZERSZEŃ (Renato) i JOANNA KOZLOWSKA (Amelia), Fot. Juliusz Multarzyński  
  ADAM SZERSZEŃ (Renato) i JOANNA KOZLOWSKA (Amelia), Fot. Juliusz Multarzyński  
Ceniony poznański baryton Adam Szerszeń dobrze wypadł w partii Renata (czyli hrabiego Anckarstroema), ale też nie wzni贸sł się ponad owo "dobrze"; zwłaszcza w wielkiej arii z III aktu "Eri tu" chciałoby się słyszeć więcej siły wyrazu. Kreująca partię wr贸żki Ulryki znakomita Jolanta Bibel miała podobno kłopoty ze zdrowiem, toteż śpiewała trochę "na p贸ł pary". Całkiem słusznie natomiast żywą owacją pokwitowała premierowa publiczność występ młodej sopranistki Małgorzaty Olejniczak, kt贸ra nie tylko świetnie zaśpiewała, ale nadto stworzyła żywą i pełną uroku postać pazia Oskara; żeby jeszcze koloraturowe ozdobniki w swej arietce z I aktu chciała wykonać bardziej precyzyjnie... Znakomicie też wypadł Jaromir Trafankowski w epizodycznej partii marynarza Christiana.

Wysoko ceniony krakowski scenograf Waldemar Zawodziński (kt贸ry m.in. wsp贸łpracował walnie przy tworzeniu scenicznego obrazu wrocławskiego Pierścienia Nibelunga) podjął się w przedstawieniu Balu maskowego także - nie po raz pierwszy zresztą - roli inscenizatora i reżysera. Na tym jednak polu poczynania jego musiały obudzić r贸żnorakie wątpliwości. Słusznie bowiem powiedział kiedyś Wolfgang Wagner (wnuk wielkiego kompozytora i zarazem doświadczony reżyser), iż nie powinno się mnożyć funkcjonujących na scenie byt贸w ponad te, jakie sobie wyobraził autor sztuki.

A tutaj tymczasem - w drugim akcie opery Amelię, kt贸ra za poradą wr贸żki ma o p贸łnocy na strasznym Wzg贸rzu Śmierci poszukiwać tajemniczego ziela i drży z lęku choćby dlatego, że jest tam sama, otacza po chwili tłum niesamowitych postaci o trupich obliczach. Rozumiemy, że to jedynie gra wyobraźni, ale postaci te wywołują na scenie ruch i zamieszenie, nie pozwalając spokojnie płynąć frazom belcanto wielkiej arii. Przedtem zaś jeszcze Ulryka (ma ona według libretta w swej ustronnej chacie przyjmować "petent贸w" proszących o radę lub przepowiednię, kt贸rzy w zabobonnym lęku trzymają się z dala od "sługi demon贸w") wjeżdża na scenę nie wiadomo czemu na drewnianym w贸zku (tenże pomysł wprowadził zresztą W. Zawodziński już poprzednio w warszawskim przedstawieniu tej opery) i z miejsca zostaje otoczona przez rozhukany tłum, kt贸ry szarpie ją i ciągnie za ręce. Miast nastroju grozy i tajemniczości mamy tedy znowu ruch i zamieszanie. Cui bono? Co przez to osiągnięto? A idąc dalej: czy dziecko, o kt贸rym m贸wi Amelia w swej drugiej, tragicznej arii, musi się żywe i realne pokazywać na scenie i czy potęguje to nastr贸j owego epizodu, czy też raczej go rozprasza? Takich "wątpliwych" moment贸w można wskazać więcej - konsekwentnego zaś prowadzenia bohater贸w na scenie trudno się jakoś było dopatrzyć. Niewątpliwym natomiast atutem udanego w sumie spektaklu były kostiumy Marii Balcerek - pyszne zwłaszcza w wielkiej scenie balowej.

Giuseppe Verdi Bal maskowy. Kierownictwo muzyczne: Eraldo Salmieri, inscenizacja, reżyseria i scenografia: Waldemar Zawodziński. Premiera w Teatrze Wielkim w Poznaniu 7 października 2006.
J脫ZEF KAŃSKI

ROK L • NR 22 • 29 PAŹDZIERNIKA 2006

Mysz w Ruchu


ROK L • NR 22 • 29 PAŹDZIERNIKA 2006


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

Komentarze

Verdi ( Szymanowski Zbigniew wyslano 2011-02-02 godz. 17:04 )  

 

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa