Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
P硑ty  WEBER Euryanthe

Kolejny już raz operowy rarytas wykonany w Warszawie na XIV Wielkanocnym Festiwalu Ludwiga van Beethovena 2010 trafił na płyty. Wielka opera romantyczna Euryanthe Marii von Webera to ponad 150 minut muzyki, album składa się więc z aż trzech kompakt贸w oraz książeczki z tekstem libretta w trzech językach.
W operze mamy dwie rywalki i dw贸ch rywali, ich pojedynek, walkę szlachetnego kochanka z wężem (w przekładzie na polski - żmiją), fale przeciwstawnych uczuć, burzę (niezbyt groźną), dwa wesela, a wszystko na tle intrygi z duchem i pierścieniem. Tworzy to iście romantyczną kanwę operowej akcji. Jej zwroty wyraźniej wszakże odmalowują instrumenty niż głosy, dlatego choć nagranie utrwaliło operę nie symfonię, największy moim zdaniem sukces odnieśli nie śpiewacy, lecz Orkiestra Radiowa pod batutą Łukasza Borowicza. Ten wciąż młody zesp贸ł musiał się tutaj zmierzyć z orkiestrowym mistrzostwem Webera i wyszedł z owej pr贸by zwycięsko.
Już w Uwerturze ciekawie poprowadzona zmienna narracja jakby streszcza trzy akty fabuły. Do orkiestry należą rozmaite wprowadzenia do operowych numer贸w; zesp贸ł często wchodzi w dyskurs z postaciami, a jego duży skład w recytatywach typu secco kładzie pojedyncze akordy niczym triowe continuo. Oryginalny to efekt i doskonale przez Borowicza wydobyty.
Wyjątkowo sp贸jnie i miękko brzmi kwintet, grupa skrzypiec ciągle żwawo pomyka w rozmaitych figuracjach; dźwięk się rozprasza w nielicznych tylko momentach. W scenach u kr贸la i wśr贸d rycerstwa, trąbki prześcigają się w uroczystych fanfarach, r贸żne sol贸wki biegną jedna za drugą. Owo orkiestrowe mistrzostwo zawodzi tylko przez ułamki sekund trzeciego aktu, gdy barwność instrumentacyjna sięga zenitu. Wejście ch贸ru myśliwych przynosi rzadko w podobnej intensywności i rozmiarach spotykany w literaturze operowej popis blachy (z echem), pieśni wiejskich weselnik贸w pulsują w tanecznym rytmie nadawanym przez burczące po ludowemu smyczki, a marsza ślubnego podstępnej parze Eglantyny i Lysiarta grają dęte drewniane w pełnej kolorystycznej krasie. W ten spos贸b na przestrzeni kilku zaledwie następujących po sobie ścieżek (CD 3, numery 6-11) orkiestra ukazuje trzy odmienne oblicza.
W obsadzie wokalnej powinniśmy słyszeć siedem r贸żnych głos贸w, jednak soprany Niemki Melanii Diener (Euryanthe) i Finki Heleny Jutunen (w opisie płyty nie wiedzieć czemu przypisano jej mezzosopran) obsadzonej w partii Eglantyny zbyt słabo, jak na operę płynącą z głośnika, r贸żnią się między sobą. Doskwiera to (przynajmniej moim uszom) zwłaszcza w wielkiej scenie z ariami i duetem ich obu w I akcie (CD 1 numery 8-11). Jutunen operuje młodzieńczym w barwie, okrągło pozowanym głosem, stosownie do charakteru postaci emocjonalnie rozedrganym, swobodnym w koloraturach, gdy trzeba mocno ekspresyjnym (wspaniały "śpiew wściekłości" w trzecim akcie "Triumph! gerochen ist meine Schmach!"). Za partnera ma Anglika Stephena Gadda (Lysiart) z barytonem może nie najpiękniejszym z natury, lecz wyrazistym interpretacyjnie i ruchliwym. Ich "duet zemsty" z II aktu ("Komm denn, unser Leid zu r盲chen") jest ozdobą nagrania.
Melanie Diener z połowicznym powodzeniem pokonuje trudności partii tytułowej. Lepiej wypada w odcinkach lirycznych (wzruszająca cavatina w III akcie "Hier dicht am Quell") niż w dynamicznych, kt贸rych nie brak, a w kt贸rych jej sopran traci powab. Rozmaitych używa środk贸w wyrazowych, w finale drugiego aktu, posądzona o wiarołomstwo, słusznie omdlewa (wokalnie), lecz czyni to na granicy intonacyjnej chwiejności.
Z tenorami Festiwal Beet-hovenowski od lat miewa kłopoty. Kanadyjczyk John Mac Master (Adolar) i tak robi bardziej korzystne wrażenie niż na koncercie na żywo, ale przez frazy w wysokim rejestrze i ich kulminacje przedziera się z wysiłkiem. Niemniej udaje mu się grać głosem postać, w romansie z I aktu "Ubter bl眉'nden Mandelb盲umen" i w miłosnym wyznaniu z II aktu "Wehen mir L眉fte Ruh" przekonuje szczerością, a w duetach z drugiego i trzeciego aktu ładnie zestraja się z Diener.
Polak Wojtek Gierlach (Kr贸l Ludwik VI) wyspecjalizował się już w partiach dostojnych starc贸w i jego bas, dawniej nieco matowy, tutaj brzmi doprawdy doskonale. To tym bardziej istotne, że Kr贸l w Euryanthe należy do ważniejszych postaci. Epizodyczną rolę Berty wykonuje dobrze krakowska śpiewaczka Izabela Matuła, zbytnio tylko, jak na pogodną pieśń panny młodej o majowej r贸ży i miłości, forsuje sw贸j ciemniejszy w kolorze głos. Kwestie fińskiego tenora Dana Karlstr枚ma (Rudolf) przemykają niepostrzeżenie, ale sam Weber nie obdarzył tej postaci uwagą. Imponujące ch贸ry przybliżane są słuchaczowi zabiegami technicznymi, mimo to nie brzmią jednolicie.
Euryanthe, z jej magią orkiestry, pyszną dramaturgią finał贸w i szczeg贸lną aurą romantyczności, z pewnością warto znać. W przywracaniu opery muzycznemu życiu miały już zresztą udział polskie gwiazdy międzynarodowej sceny: Teresa Kubiak w Nowym Jorku (1970) i Hanna Lisowska w Berlinie (1986). Omawiana radiowo-festiwalowa płyta pod batutą Borowicza stanowi kolejny polski ślad w nowych dziejach Weberowskiego dzieła.


WEBER
Euryanthe
Melanie Diener Euryanthe, Helena Juntunen Eglantyna, John Mac Master Adolar, Stephen Gadd Lysiart, Wojtek Gierlach kr贸l Ludwik VI, Izabela Matuła Berta, Dan Karlstr枚m, Ch贸r Polskiego Radia w Krakowie, Ch贸r Opery i Filharmonii Podlaskiej w Białymstoku, Polska Orkiestra Radiowa, dyr. Łukasz Borowicz
PRCD 1354-1356 (2010, 3 CD)
MAŁGORZATA KOMOROWSKA

ROK LV • NR 16/17 • 7 SIERPNIA 2011

Mysz w Ruchu


ROK LV • NR 16/17 • 7 SIERPNIA 2011


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa