Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Relacje  R贸wni wśr贸d r贸wnych

IX Festiwal Laureat贸w Konkurs贸w Muzycznych

  Paweł Wakarecy i Orkiestra Filharmonii Pomorskiej z dyrygentem Jakubem Chrenowiczem - zakończenie festiwalu   
  Paweł Wakarecy i Orkiestra Filharmonii Pomorskiej z dyrygentem Jakubem Chrenowiczem - zakończenie festiwalu  
Tegoroczny, dziewiąty Festiwal Laureat贸w Konkurs贸w Muzycznych (20-27 lutego) rozpoczął się pod znakiem Mozarta, od tradycyjnej Gali Wokalnej w gmachu Opery Nowej w Bydgoszczy. Określony przez Piotra Matwiejczuka, jednego z prowadzących, mianem "festiwalu wybitnych interpretacji", był niewątpliwie festiwalem r贸żnorodnych koncepcji i pomysł贸w wykonawczych - niezwykle ciekawym, a zarazem niejednolitym.
Wyszło to na jaw już po pierwszym koncercie młodych wokalist贸w, kt贸ry okazał się istnym katalogiem barw i typ贸w głos贸w: począwszy od jasnego, słodkiego sopranu Aleksandry Kubas, przez bardzo ciepły, choć niezbyt mocny mezzosopran Agaty Schmidt i charakterystyczny, ciemny wokal Bernadetty Grabias aż po lekki, mało nośny tenor Michała Partyki i rozmaite odmiany barytonu (Jarosław Kitala i Szymon Komasa). Mocną stroną koncertu okazał się program, adekwatnie podkreślający r贸żnorodne możliwości głosowe wykonawc贸w. Niewiele się zdarzyło pomyłek (na pewno można do nich zaliczyć obsadzenie Grabias jako Zerliny w duecie "L艜 ci darem la mano"). Koloratura Kubas doskonale zabrzmiała w Rossiniowskiej "Una voce poco fa", a bodaj jeszcze lepiej w błyskotliwej interpretacji "Caro nome" z Rigoletta. Schmidt w ariach z oper Masseneta i Czajkowskiego mogła dowieść swej dojrzałości i dużej wrażliwości interpretacyjnej. Kitala, kt贸ry podobno lepiej czuje się w muzyce dawnej, świetnie odnalazł się w partiach buffa (jako Belcore w Napoju miłosnym i Figaro w Cyruliku sewilskim). Głos Partyki, jakkolwiek piękny, na scenie operowej brzmiał zbyt kameralnie. Scena "Son io, mio Carlo... O Carlo ascolta" z Don Carlosa okazała się zbyt tudna dla Szymona Komasy, kt贸ry nie zdołał jej sprostać: dało się zresztą słyszeć, że opera Verdiego nie leży młodemu śpiewakowi także pod względem muzycznym.
Interesującym punktem Festiwalu był koncert muzyki wsp贸łczesnej, kt贸ry tym razem odbył się w sali koncertowej bydgoskiej Akademii Muzycznej. Było to wydarzenie zupełnie wyjątkowe, nie tylko ze względu na program (w zasadzie bardzo "klasyczny"), ale i dlatego, że język tw贸rczości najnowszej wciąż bywa hermetyczny dla wykonawc贸w i słuchaczy. Pr贸ba eksploracji tej zamkniętej enklawy jest dla odbiorcy zawsze niezwykłym i bardzo kształcącym przeżyciem. W tym przypadku mieliśmy do czynienia z wyjątkowo ciekawymi indywidualnościami wykonawczymi i kompozytorskimi. Na szczeg贸lną wzmiankę zasłużyła druga część koncertu, w kt贸rej usłyszeliśmy nagrodzone kompozycje najmłodszych polskich tw贸rc贸w: Kamila Koseckiego, Igora Jankowskiego, Ignacego Zalewskiego i Łukasza Godyli, prezentujących najrozmaitsze podejście do tradycji muzycznej - co jednak ciekawe, piszących dość zachowawczo: dotyczy to zwłaszcza Trzech impresji na akordeon solo Jankowskiego oraz utrzymanej w duchu "postbart贸kowskim" Zutibure, muzyki słowiańskiego lasu na dw贸ch perkusist贸w Zalewskiego, najmłodszego z wymienionych kompozytor贸w. Akordeoniści Stanisław Miłek i Maciej Drapiński (kt贸ry z Michałem Gajdą i Konradem Mikołajczykiem doskonale wypadł nazajutrz na koncercie kameralnym w Sali Mieszczańskiej Ratusza w Chełmnie) oraz perkusiści Kamil Jagodziński i Maksymilian Posłuszny mieli chyba największe pole do popisu, kt贸re zresztą w pełni wykorzystali. Flecista Rafał Ż贸łkoś pokazał rozległe możliwości techniczne w utworach Dillona (Sgothan), Takemitsu (Toward the Sea) i Ferneyhougha (Carceri d'Invenzione IIb).
Spośr贸d trzech koncert贸w kameralnych - w Chełmnie, Bydgoszczy i Grudziądzu - zwłaszcza dwa pierwsze zwr贸ciły uwagę doskonale przemyślanym programem: wspomniany już koncert środowy, poświęcony w całości muzyce akordeonowej (m.in. Angelisa i Siemionowa) oraz czwartkowy koncert w Akademii, na kt贸rym spotkały się dwie skrzypaczki, Maxima Sitarz oraz Kamila Wąsik-Janiak, laureatki VII Konkursu im. Szymanowskiego w Łodzi. Choć trudno por贸wnywać tak odmienne programy i temperamenty, nie spos贸b oprzeć się wrażeniu, że korzystniej wypadła tego dnia Wąsik-Janiak. Złożyło się na to kilka okoliczności: po pierwsze, wyb贸r chaconny z Partity d-moll Bacha, kt贸rą Sitarz zagrała przed Sonatą D-dur Prokofiewa, okazał się niezbyt szczęśliwy; po drugie, Marcin Sikorski, pianista towarzyszący Sitarz w Sonacie, to artysta o silnej osobowości, za kt贸rego ekspresją skrzypaczka chwilami nie potrafiła nadążyć, stąd wrażenie pewnej dysproporcji. Na tym tle idealne wprost zestrojenie Wąsik-Janiak i Karoliny Nadolskiej w Sonacie d-moll op. 9 Szymanowskiego i Fantazji na tematy z "Fausta" Gounoda Wieniawskiego, ich precyzja, zr贸żnicowane brzmienie i potężna ekspresja tylko zyskały na wyrazistości. Sobotni występ Dominiki Przech (z towarzyszeniem Adama Manijaka) i sopranistki Ilony Krzywickiej (z akompaniamentem Laury Sobolewskiej) okazał się efektownym i pełnym ekspresji uzupełnieniem skrzypcowej i wokalnej części Festiwalu.
Dwa koncerty symfoniczne, piątkowy w Toruniu i niedzielny w Bydgoszczy, były chyba najsłabszym ogniwem Festiwalu: mimo kilku godnych podziwu interpretacji solist贸w. Na koncercie w Sali Wielkiej Dworu Artusa z towarzyszeniem Toruńskiej Orkiestry Symfonicznej pod dyrekcją Sławomira Chrzanowskiego dominował repertuar Mozartowski. "Sympatyczną ciekawostkę", jak to określił Piotr Matwiejczuk, stanowił Koncert puzonowy Nino Roty: kontrapunkt z pewnością godny uwagi ze względu na świetnego solistę Bartosza Burego. Rozczarował mnie natomiast pianista Adam Kośmieja, grający Koncert d‑moll Mozarta. Matwiejczuk zaznaczył wprawdzie, że Mozart należy do ulubionych kompozytor贸w Kośmiei, artysta ma jednak specyficzny styl gry i daleko lepiej wypadł w Beethovenowskich kadencjach do Koncertu i w zagranym na bis utworze Bart贸ka. Zabrakło niezbędnej w muzyce Mozarta lekkości i precyzji. Nie do końca przekonujące okazało się też wykonanie Symfonii Es-dur KV 543 i uwertury do opery La clemenza di Tito przez toruńską orkiestrę.
Zakończenie Festiwalu w sali koncertowej Filharmonii Pomorskiej zapadło mi w pamięć dzięki trzem - jakże r贸żnym - indywidualnościom Tomasza Darocha (wiolonczela), Tomasza Arnolda (perkusja) i Pawła Wakarecego (fortepian). Daroch, grający Koncert h-moll Dworzaka, zwr贸cił uwagę przede wszystkim pięknym, miękkim dźwiękiem i precyzją interpretacji. Arnold, kt贸ry z perkusistami bydgoskiej Akademii wykonał Koncert Schwantnera (zestaw ponad dwudziestu instrument贸w perkusyjnych w połączeniu z orkiestrą symfoniczną), miał okazję popisać się jako solista w kadencji trzeciej części, potwierdzając doskonałą technikę i swobodę wykonawczą. Koncert Es-dur Liszta w ujęciu Wakarecego dowi贸dł kunsztu pianisty, kt贸rego subtelność objawiła się w pełni w zagranym na bis Preludium h-moll Chopina. I właśnie ten introwertyczny, niepokojący utw贸r, brzmiący dziwnie odlegle w wypełnionej po brzegi sali koncertowej, zakończył Festiwal - zainaugurowany z promienną lekkością uwerturą do Uprowadzenia z seraju.
Festiwal Laureat贸w Konkurs贸w Muzycznych jest ważnym zjawiskiem w polskim życiu kulturalnym. Po pierwsze, udowadnia, że co roku progi naszych uczelni opuszcza szereg utalentowanych i dobrze wykształconych artyst贸w. Pokazuje też, jak wszechstronne są ich zainteresowania i zamiłowania. Zawarte w nazwie pojęcie konkursu traci sw贸j pierwotny sens: to już nie wsp贸łzawodnictwo, to przegląd "primi inter pares".
MAŁGORZATA LISECKA

ROK LV • NR 7 • 3 KWIETNIA 2011

Mysz w Ruchu


ROK LV • NR 7 • 3 KWIETNIA 2011


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa