Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Opera  Dwa oblicza opery wsp贸łczesnej

Repertuar Teatru Wielkiego w Poznaniu wzbogacił się niedawno o dwie polskie jednoakt贸wki z lat sześćdziesiątych - Jutro Tadeusza Bairda i Kolonię karną Joanny Bruzdowicz. Inscenizacje przeniesiono z Opery Wrocławskiej, modyfikując je nieco na potrzeby poznańskiej sceny. Zestawienie tych utwor贸w w ramach jednego wieczoru unaocznia, jak r贸żne zjawiska mogą kryć się pod hasłem 'polska opera wsp贸łczesna".

Jutro Tadeusza Bairda miało premierę w 1966 roku w warszawskim Teatrze Wielkim w ramach X "Warszawskiej Jesieni". Gorąco przyjęte przez publiczność i krytykę, doczekało się w Polsce jak dotąd zaledwie dw贸ch wznowień: w Operze Śląskiej w Bytomiu (1972) i w Operze Wrocławskiej (2008). Trudno zrozumieć wieloletnią nieobecność tego utworu na scenie: to dzieło bardzo sp贸jne i intensywne pod względem wyrazu - misterna konstrukcja, w kt贸rej dramat i warstwa muzyczna tworzą doskonałą jedność.
Zagęszczając akcję i dopisując drastyczne zakończenie, Jerzy S. Sito stworzył na kanwie opowiadania Tomorrow Josepha Conrada niezwykle nośny tekst dramatyczny. Stary Ozjasz żyje nadzieją na powr贸t syna, idealizując go we wspomnieniach. Na Harry'ego czeka r贸wnież Jessica, kt贸ra pokochała go słuchając opowiadań Ozjasza. Tylko Jozue, niewidomy i zgorzkniały ojciec Jessiki, obawiając się, że c贸rka go porzuci, pr贸buje pozbawić ją złudzeń. Pewnego dnia Harry powraca. Okazuje się cynikiem, hazardzistą i kobieciarzem, łasym na pieniądze ojca. Rozdźwięk między wyobrażeniami a rzeczywistością kończy się tragicznie: Harry gwałci Jessikę i ginie z rąk własnego ojca.
Tadeusz Baird m贸wił: "Jest to utw贸r szczeg贸lnie mi bliski dlatego, że jak dotąd jest to utw贸r jedyny, w kt贸rym udało mi się zamanifestować moją miłość - świadomie używam tego wielkiego słowa - do teatru". Jutro dowodzi jego świetnego wyczucia teatralnej materii. W warstwie muzycznej wykorzystał technikę serialną, wszystkie zaś zabiegi kompozytorskie służą tu charakterystyce postaci i wydarzeń. Każdemu z czworga bohater贸w przypisana jest określona grupa instrument贸w orkiestry - zestaw rozpoznawalny pod względem barwy, rodzaj brzmieniowego lejtmotywu. Postaci wyśpiewują bądź melorecytują kwestie w charakterystycznej aurze brzmieniowej, kt贸ra odzwierciedla ich stany psychiczne. Partie wokalne cechuje śpiewność, duży ładunek emocjonalny i bardzo staranne opracowanie tekstu. Harry, znak okrutnej prozy życia, to - dla kontrastu - rola m贸wiona.
  Kolonia karna: MICHAŁ MARZEC (Podr贸żny), ŁUKASZ ROSIAK (Oficer), Fot. Marek Grotowski  
  Kolonia karna: MICHAŁ MARZEC (Podr贸żny), ŁUKASZ ROSIAK (Oficer), Fot. Marek Grotowski  
Powściągliwa inscenizacja Eweliny Pietrowiak znakomicie harmonizuje z utworem Tadeusza Bairda, pozostawiając muzyce i aktorom sporą przestrzeń, grę światłem i kolorem. Scenografia jest skromna: drewniany pomost, kamienie symbolizujące nadbrzeże, wiosła, ławka; kostiumy podkreślają charakter postaci. Andrzej Og贸rkiewicz gra Jozuego - każde jego pojawienie się na scenie jest niczym przejmujący krzyk człowieka zamkniętego w więzieniu kalectwa i samotności. Jessica w interpretacji Magdaleny Wilczyńskiej to pełen niuans贸w portret dziewczyny rozpaczliwie spragnionej miłości. Są jednak chwile, kiedy jej głosowi brakuje skupienia, a dykcji - wyrazistości. Najbardziej wzruszającą postać stworzył Marian Kępczyński w roli Ozjasza, całym sobą wyrażając dramat człowieka odartego z marzeń. Harry Łukasza Brzezińskiego to postać wyrazista, ale momentami narysowana zbyt grubą kreską. Solist贸w wspiera bardzo dobra pod względem dramaturgicznym i barwowym gra orkiestry pod kierownictwem Mieczysława Nowakowskiego.
Kolonia karna Joanny Bruzdowicz do libretta kompozytorki i Jarosława Simonidesa według opowiadania Franza Kafki powstała na zam贸wienie Opery w Pradze, ale sytuacja polityczna w Czechosłowacji w roku 1968 uniemożliwiła prawykonanie. Doszło do niego cztery lata potem w Tours; w Polsce zaś Kolonię karną po raz pierwszy przedstawiono w 1995 roku w Operze Narodowej.
Akcja rozgrywa się na dalekiej wyspie. Przybywa na nią Podr贸żny, kt贸ry ma ocenić funkcjonowanie tutejszej kolonii karnej. Oficer z zapałem przedstawia mu działanie wymyślnej maszyny tortur, ryjącej na ciele skazanego treść wyroku. Wbrew jego oczekiwaniom Podr贸żny odmawia poparcia tej metody tortur. Więzień zostaje uwolniony, a Oficer zajmuje jego miejsce w maszynie.
Opera Joanny Bruzdowicz karmi się siłą wyrazową tekstu Kafki. Przy chłodnej drobiazgowości i pozornej neutralności opis tortur i działania maszyny jest na tyle sugestywny, że w trakcie pierwszego publicznego czytania opowiadania w listopadzie 1916 roku w Monachium słuchacze mdleli. Kompozytorka obeszła się ze słowem dość brutalnie: w partiach bohater贸w, opracowanych w formie melorecytacji i recytacji, prozodia języka jest mocno zakł贸cona, akcenty słowne i zdaniowe - poprzesuwane. Jej opera to właściwie dow贸d na niezniszczalność Kafkowskiej prozy, kt贸ra - nawet okaleczona, pchnięta ku dosłowności i strywializowana - nie traci na sile.
Inscenizacja przynosi bardzo sugestywne obrazy przemocy. Na scenie stoi wielka klatka, w niej po prawej stronie sporych rozmiar贸w maszyna tortur, obok kt贸rej rozmawiają Oficer i Podr贸żny. Rozgrywające się po lewej stronie sceny dręczenia i poniżania więźni贸w (Sylwia Jasińska, Mariusz Krugiołka, Grzegorz Witkowski) przez strażniczkę (Roksana Sekuła) oraz żołnierzy (Marian Kulczyński, Janusz Mak贸wka) wyglądają jak obrazki wyjęte z telewizyjnych doniesień wojennych. Krzysztof Szaniecki, przenosząc inscenizację Marka Weissa na poznańską scenę, pr贸bował tchnąć w nią trochę nadziei: Oficer w przerwach rozmowy opiekuńczym gestem karmi rybki w akwarium, a Podr贸żny dzieli się wodą z jednym z więźni贸w.
Łukasz Rosiak śpiewający rolę Oficera jest wyrazisty i bardzo sprawny głosowo, co ma ogromne znaczenie przy podawanych w dużym tempie monologach. Michał Marzec jako Podr贸żny tworzy postać przytłoczoną ogromem przemocy, chwilami tylko jego głosowi brakuje dźwięczności i nośności. Orkiestra pod dyrekcją Mieczysława Nowakowskiego gra sprawnie, tu zaś przypada jej zupełnie inna rola niż w Jutrze Bairda: muzyka porusza się między tonalnością i atonalnością, obok prostych partii instrumentalnych mamy brzmienia elektroniczne i partię taśmy, kt贸ra ilustruje działanie maszyny tortur. To raczej muzyka ilustracyjna, ścieżka dźwiękowa towarzysząca rozbudowanym monologom Oficera. W sumie Kolonia karna, epatująca przemocą i dość przytłaczająca, odmawia widzom premii w postaci muzycznego przeżycia.

Tadeusz Baird Jutro. Kierownictwo muzyczne: Mieczysław Nowakowski, reżyseria i scenografia: Ewelina Pietrowiak. Joanna Bruzdowicz Kolonia karna. Kierownictwo muzyczne: Mieczysław Nowakowski, inscenizacja: Marek Weiss, reżyseria: Krzysztof Szaniecki, scenografia: Małgorzata Słoniowska. Premiera w Teatrze Wielkim w Poznaniu 19 lutego 2010.
BEATA KORNATOWSKA

ROK LIV • NR 8 • 18 KWIETNIA 2010

Mysz w Ruchu


ROK LIV • NR 8 • 18 KWIETNIA 2010


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa