Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Relacje  Koncert wspomnień dla Druha Władka

Wiecz贸r 11 stycznia w warszawskim Teatrze Roma był niezwykły. Wypełniona po wręby sala parowała radosnym podnieceniem. Eleganckie stroje publiczności zdobiły biało-czerwone harcerskie chusty z wiolinowym kluczem, uszyte specjalnie na ten dzień - dzień, w kt贸rym na widowni i na scenie wyznaczyli sobie spotkanie ludzie z dawnego Centralnego Zespołu Artystycznego Związku Harcerstwa Polskiego przy Teatrze Wielkim w Warszawie pod dyrekcją Władysława Skoraczewskiego - jak brzmiała oficjalna nazwa tej wyjątkowej formacji. W zespole spędzili od kilku do kilkunastu lat dzieciństwa i młodości, i wszyscy w ustnych i drukowanych wspomnieniach potwierdzają, że były to najważniejsze lata ich życia - te, kt贸re ukształtowały ich stosunek do świata i do muzyki, w kt贸rych zrodziły się pasje i zawodowe zainteresowania, zawiązały rodziny i trwałe przyjaźnie. Więc gdy od śmierci Druha minęło lat trzydzieści (od rozwiązania CZAZHP niewiele mniej, gdyż po jego odejściu mimo rozpaczliwych pr贸b nie udało się zespołu utrzymać), zapragnęli uczcić pamięć "Władka" (tak wszyscy o nim m贸wili) - zaśpiewać i zagrać, to samo, co z nim i przy nim.

Na zew, jak dawniej, "zbi贸rki", na scenie Romy stanął 80-osobowy ch贸r, kt贸ry z pamięci, bez nut, czysto, na głosy wykonał te same, co niegdyś utwory. Zasiadła też sześćdziesięcioosobowa orkiestra (dla ścisłości - wzbogacona udziałem dorosłych dziś dzieci dawnych "orkiestrant贸w" oraz kilkorgiem muzyk贸w gościnnych).
Kim zatem był 贸w czarodziej, co odcisnął ślad na życiu paru tysięcy z dw贸ch pokoleń, a kt贸rego magia nadal działa? Przedwojenny harcerz, po stopniu podharcmistrza otrzymał po wojnie najwyższy w贸wczas stopień instruktorski: harcmistrza Polski Ludowej. Warszawianin, wychowanek gimnazj贸w im. Zamojskiego i Księży Marian贸w, ledwie zdążył rozpocząć studia prawa i ekonomii, gdy wybuchła wojna. Zdążył też trochę pouczyć się śpiewu u kantora synagogi na Tłomackiem, a podczas okupacji kształcił głos pod kierunkiem Grzegorza Orłowa. Dyrygentury ch贸ralnej uczył się u księdza Wacława Gieburowskiego i prowadził konspiracyjny ch贸r młodzieżowy w kościele Wszystkich Świętych na Placu Grzybowskim. Wstąpił do AK i wziął udział w Powstaniu Warszawskim. Po klęsce powstania schronił się w małej wsi na Kielecczyźnie. W roku 1945 wr贸cił do Warszawy, dołączył do heroicznej grupy, kt贸ra na gruzach i ruinach przygotowała pierwszą po wojnie operową premierę; solistą stołecznej sceny pozostał do końca życia.
  Władysław Skoraczewski  
  Władysław Skoraczewski  
Od razu zebrał też wok贸ł siebie dawnych ch贸rzyst贸w i harcerzy. Jego Reprezentacyjny Ch贸r ZHP objeżdżał z koncertami tereny tak zwanych wtedy Ziem Odzyskanych i Pomorze, aż do zmian politycznych w 1949 roku i likwidacji harcerstwa. Skoraczewski nie poddał się: czynił sw贸j zesp贸ł ch贸rem organizacji Służba Polsce, przedsiębiorstwa "Artos", Związku Zawodowego Kolejarzy i Budowlanych, aż nie dało się już inaczej i działalność ch贸ru oficjalnie zawieszono.
Zesp贸ł odrodził się w roku 1957 wraz z harcerstwem, tworząc Szczep Drużyn Artystycznych ZHP. Przylgnął do Opery Warszawskiej i rozrastał się - powiększył o ch贸r dziecięcy, ch贸r zuch贸w i orkiestrę symfoniczną. Przyjął nazwę Centralnego Zespołu Artystycznego ZHP (1965), rozgościł się w pomieszczeniach odbudowanego Teatru Wielkiego i niebawem liczył razem ponad czterysta os贸b.
Pierwszy jubileusz, piętnastolecia zespołu, obchodzono w 1972 roku rachując grzecznie od reaktywacji w PRL, ale potem Skoraczewski odważnie już przywr贸cił datę 1945 jako autentyczny początek śpiewającej grupy w harcerskich mundurach, i w 1975 świętowano od razu... trzydziestolecie! Obie uroczystości miały postać wielkich koncert贸w w Teatrze Wielkim. Skoraczewski, operowy solista (Zuniga w Carmen, Bartolo w Cyruliku sewilskim, Zakrystian w Tosce) wciągnął swoje dzieciaki do przedstawień, a im bardzo podobała się prawdziwa scena, kostiumy, znani artyści. Jest wiele oper, w kt贸rych potrzebne są śpiewające dzieci: Kawaler srebrnej r贸ży, Borys Godunow, Cyganeria, Kr贸l Roger, Jaś i Małgosia...
Pełen inwencji Druh Władek zainicjował Festiwal Moniuszkowski w Kudowie, gdzie ze swym zespołem dał bodaj pierwsze po wojnie wystawienie Widm, a potem takie rarytasy, jak kantaty Milda i Nijoła. Orkiestra grywała na pierwszomajowych koncertach chopinowskich pod pomnikiem w warszawskich Łazienkach towarzysząc renomowanym pianistom. Trudno zliczyć występy w Filharmonii Narodowej, gdzie mali śpiewacy w harcerskich mundurkach wykonywali Berlioza (Lelio, czyli powr贸t do życia), utwory Honeggera, Mahlera i Pendereckiego. Na festiwalach "Warszawska Jesień" pokonywali trudności partytur Xenakisa i Nordheima. Programy własnych koncert贸w ch贸ru i orkiestry w kraju i za granicą (NRD, ZSRR, Czechosłowacja, Francja) wypełniały ambitne utwory, m.in. Bacha, Orlanda di Lasso, Corellego, Haydna, Mozarta, Rossiniego, Webera, Schuberta, Beethovena, Lutosławskiego. Największy podziw należał się orkiestrze, bo w niej grali uczniowie szk贸ł muzycznych, studenci, a nawet młodzi pracownicy zawodowych instytucji muzycznych, kt贸rzy sobie tylko wiadomym sposobem godzili własne czasochłonne obowiązki z uczestniczeniem w harcerskim zespole. Lista os贸b, kt贸re z niego się wywodzą i latami tam działały, a dziś zajmują ważne miejsca w naszym życiu muzycznym, zajęłaby ze cztery kolumny druku w "Ruchu Muzycznym". Rzucam kilka tylko nazwisk - dyrygent贸w: Jacek Kaspszyk, Tadeusz Wojciechowski; instrumentalist贸w: Andrzej Chorosiński, Agata Sapiecha, Tytus Wojnowicz, Adam Zarzycki; śpiewak贸w: Jerzy Artysz, Eugeniusz Banaszczyk, Adam Kruszewski, Agnieszka Kurowska; muzykolog贸w: Mirosław Bujko, Zbigniew Skowron. Większość m贸wi, że nie robiłaby tego, co robi i jak robi, gdyby nie zesp贸ł Druha Władka. Drugie tyle wybitnych już wtedy artyst贸w nie odmawiało wsp贸łpracy i pomocy w r贸żnych muzycznych dziedzinach.
Cała ta wysoce artystyczna działalność harmonijnie splatała się z ideałami i ceremoniałem harcerstwa. Każdy udany koncert był "dobrą harcerską robotą", z najtrudniejszą partyturą harcerz "musiał sobie przecież poradzić". Na str贸j koncertowy składał się harcerski mundurek z chustą i białe podkolan贸wki. Były obozy i uroczyste składanie przyrzeczeń, apele, alarmy, podchody, ogniska, udział w wielkich oficjalnych akcjach ZHP. Było też śpiewanie piosenek harcerskich (z przedwojennym jeszcze hymnem harcerskim skomponowanym przez Tadeusza Joteykę), okupacyjnych, żołnierskich. Nie unikano muzyki lżejszej. To tam zaczęły swą karierę Alibabki.
Władysław Skoraczewski sobie tylko znanymi sposobami potrafił sprawić, że 贸w ogromny organizm muzyczno-harcerski funkcjonował w warunkach rzeczywistości PRL. Niewiele tłumaczył, ale jakie wartości należy mieć w cenie jego młodzież wiedziała - patrząc i słuchając Druha. Spłacał wszakże konieczną daninę. Zesp贸ł uczestniczył w pierwszomajowych pochodach, śpiewał pieśń o Leninie. W latach siedemdziesiątych pojechał do Katowic, by wziąć udział w wykonaniu oratorium Prokofiewa Na straży pokoju w ramach Festiwalu Muzyki Rosyjskiej i Radzieckiej (był taki!), w Warszawie zaś przyszło mu wystąpić w prezentacji dzieła Bułgara Pipkowa Oratorium naszych czas贸w. Skoraczewski podpisał umowę z Ministerstwem Obrony Narodowej, kt贸re w zamian za koncerty w jednostkach wojskowych zapewniało harcerzom kwatery na letnie obozy i transport po kraju. Druha wielbiono razem z jego śmiesznostkami. Każdego harcerza z osobna, mniejszego i większego, i wszystkich razem kochał, jak rodzone dzieci (własnych dzieci nie miał). Pomagał w niezliczonych kłopotach szkolnych, domowych, rodzinnych i osobistych. Wychowywał w najpiękniejszym sensie tego słowa.
Pozostawił wspaniałą pamięć o sobie. Powstało już kilka prac magisterskich o nim i o zespole, wydano wspomnienia Lidii Matuszewskiej (Harcerz z pięciolinią, czyli moja przygoda z CZAZHP) i solidną publikację dokumentacyjną opracowaną przez Grzegorza Morkowskiego. Na styczniowym wieczorze w Romie pluszowe korytarze teatru odmieniła wspomnieniowa wystawa. A Koncert Wspomnień ułożyło i zorganizowało z nawykiem harcerskiego porządku Stowarzyszenie Wychowank贸w hm. Władysława Skoraczewskiego. Słowo wiążące dwu na zmianę os贸b było kr贸tkie i treściwe. Na ekranie pojawiał się Druh i brzmiał jego sugestywny głos. Ch贸rem dyrygowały Danuta Chmurska i Krystyna Stańczak-Pałyga, a ch贸rem z orkiestrą i orkiestrą samą Bernard Chmielarz i Tadeusz Niećko, solo zaś śpiewał Adam Kruszewski i Janusz Kijowski - nie muszę, ale powt贸rzę, że wszyscy ma się rozumieć wychowankowie Druha. Solistką też była maleńka Julia Lewenfisz-G贸rka, c贸reczka wychowanki, w przeboju Zespołu, czyli Katarynce Edwarda Pałłasza do sł贸w Marii Terlikowskiej.
Program całości odbijał r贸żnorodny dawny repertuar zespołu. Biegły więc pieśni harcerskie (Już rozpaliło się ognisko, Dwie biedy, Czuwaj), okupacyjne (Pałacyk Michla i kochany przez wszystkich Deszcz, jesienny deszcz), żołnierskie (żartobliwy Ułan). Związki z operą zaznaczyły: Mazur ze Strasznego dworu, pieśń z Kr贸la wł贸częg贸w oraz ch贸r dzieci i Uwertura z Carmen. Orkiestra zagrała też ambitnie Etiudę b-moll Szymanowskiego w instrumentacji Fitelberga i Noc na Łysej G贸rze - zagrała jak zagrała, ale nie mogło tego utworu zabraknąć w programie, bowiem przed laty w ramach Harcerskiego Festiwalu Kultury Młodzieży Szkolnej w Kielcach Noc Musorgskiego zabrzmiała po p贸łnocy na polskiej Łysej G贸rze w Świętokrzyskiem. Ch贸r przypomniał Mruczkowe bajki Wiechowicza i Gaude Mater Polonia. Z grona słuchaczy, zaproszone, wyszły na scenę... Alibabki. Ukazały się żywe, w pełnym składzie i, wiecznie młode, zaśpiewały, jak niegdyś prześlicznie, Kwiat jednej nocy Juliusza Loranca do sł贸w Jonasza Kofty. A kiedy na koniec ch贸r podjął kultową po prostu dla Zespołu Kołysankę "Kochanie, moje kochanie" Maklakiewicza do wiersza Gałczyńskiego, cała sala wstała i śpiewaniu nie było końca. Dziękowano też obecnej w audytorium, wiele lat szkolącej głosy ch贸rzyst贸w druhnie Darii Iwińskiej.
Jakby nie było miłe wspominanie - nie ma powrotu do przeszłości. Ale Stowarzyszenie Wychowank贸w planuje następne spotkania, bo tylu ludziom, dzisiaj już dojrzałym i przeważnie spełnionym, tamtej wsp贸lnoty brak. Zjednoczyła ich kiedyś muzyka i człowiek: Władysław Skoraczewski.

MAŁGORZATA KOMOROWSKA

ROK LIV • NR 4 • 21 LUTEGO 2010

Mysz w Ruchu


ROK LIV • NR 4 • 21 LUTEGO 2010


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa